Ansu Fati wygrywa casting na partnera Lewandowskiego

Ansu Fati wygrywa casting na partnera Lewandowskiego

25 sierpnia 2022

Na szczęście nie tylko nam, polskim kibicom, ale także trenerowi Barcelony Xaviemu nie przyszedł do głowy pomysł, by po pierwszym, nieudanym meczu ligowym z Rayo poszukać optymalnego ustawienia linii ataku bez Roberta Lewandowskiego, który, przyznajmy to, mocno rozczarował. W drugim spotkaniu, w minioną niedzielę z Sociedad, w porównaniu z potyczką inauguracyjną, na ławce zasiadł Raphinha, a do jedenastki wskoczył Ferran Torres; Lewy oraz Ousmane Dembele ocalili miejsca. Xavi doszedł do wniosku, że dwóch grających indywidualnie i nie dostrzegających Polaka napastników to o jednego za dużo. Choć więc Raphinha przeciwko Rayo zrobił więcej niż Lewandowski, poszedł w odstawkę.

Plan A Xaviego na mecz z Sociedad wypalił tylko częściowo, gdyż zestaw: Dembele-Lewandowski-Ferran Torres wypracował ledwie jednego gola. Natomiast pełen sukces przyniosło wdrożenie w 64 minucie planu B, czyli posłanie do boju Ansu Fatiego, zresztą wespół z Raphinhą, co jednak nie ma tu znaczenia. Młody Hiszpan do końca meczu zaliczył dwie asysty – do Dembele oraz Lewego i strzelił gola – po asyście Polaka.

Poszukiwanie trzeciego

prev
next
Robert Lewandowski

Robert Lewandowski

Wystarczyło owe trzydzieści minut wspólnej gry naszego gwiazdora i następcy Messiego w roli „10” Barcelony, by jasne stało się, że są dla siebie stworzeni, że rozumieją się w stopniu doskonałym. Osamotniony na boisku, nie znajdujący wspólnego języka z kompanami z pierwszej linii (choć akurat z Ferranem Torresem wymienił kilka interesujących zagrań), Lewandowski nagle znalazł towarzysza pracy i zabawy, bo ich kombinacje były tyleż skuteczne, co piękne.

Nikt już nie powie po tym meczu, że droga do triumfów wiedzie przez stawianie na boiskowych „wariatów” Dembele oraz Raphinhę; zgodzić się wypada, że prowadzi ona poprzez eksploatację współpracy pary Fati-Lewy. Trzeba jeszcze teraz dobrać do nich optymalnego – ale z punktu widzenia umiejętności współdziałania z nimi – trzeciego; casting na napastnika numer dwa został wygrany przez Fatiego metodą nokautu, teraz zacznie się casting na napastnika numer trzy. Staną do niego nie tylko wymienieni już tutaj Dembele, Raphinha oraz Ferran Torres, lecz także Pierre-Emerick Aubameyang, a nie można też wykluczyć, iż Xavi w pierwszej linii spróbuje Gaviego.

Plan wysiłkowy

I Xavi, i Lewandowski, i wszyscy kibice Barcelony winni się teraz modlić o jedno: by Fati znów nie doznał jakiejś kontuzji, gdyż to one hamowały w ostatnich latach rozwój jego talentu. Zadebiutował 25 sierpnia 2019 roku w meczu z Betisem, a dotychczas odbył łącznie 60 spotkań, w których strzelił 20 goli. Życzyć sobie należy, by jego losy potoczyły się tak, jak losy Messiego, który przed dwudziestymi urodzinami był zawodnikiem bardzo podatnym na kontuzje, by z czasem stanowić przykład okazu zdrowia. Wiadomo, że lekarze i fizjolodzy Barcelony wdrożyli w życie specjalny plan wysiłkowy dla Fatiego, by uchronić go przed urazami.

Zakłada on, że na razie nie może grać zbyt dużo. Stąd też spodziewać się należy tego, że nie zawsze Lewandowski będzie mógł liczyć na jego wsparcie od pierwszych minut meczu. Czy jednak Barcelona będzie w najbliższych tygodniach, a może i miesiącach zaczynała grać naprawdę dopiero, gdy trener pośle do boju 19-latka urodzonego w Bissau? Jest to dosyć istotna kwestia, bo nie każdy mecz da się wygrać rozpalając ogień dopiero po godzinie gry.

Tak, Barcelonie grozi Fatidependencia, jak pewnie niebawem nazwą rzecz Hiszpanie. Kibice zauważyli to od razu po meczu w San Sebastian, gdyż tak należy interpretować fakt, że w ankiecie „Marki” na najbardziej decydującego piłkarza tego spotkania Fati dostał 46% głosów, a Lewy „tylko” 42% (pozostałe trafiły do Marca-Andre ter Stegena). Bardziej bowiem bez Fatiego nie ma Lewandowskiego, niż na odwrót, niestety. Ta konstatacja jest zresztą bardziej przykra dla polskich kibiców-miłośników talentu RL9 niż dla fanów Barcelony jako takiej.

Leszek Orłowski

Udostępnij