Gianluca Scamacca, czyli jaki ojciec, taki (nie) syn

Gianluca Scamacca, czyli jaki ojciec, taki (nie) syn

25 sierpnia 2022

Patrzysz na niego i myślisz: „Bez kija nie podchodź”. Wystrzyżone toto, wytatuowane, wyrośnięte, wyżyłowane. Poznajesz bliżej, czytając wywiady, wsłuchując się w opowieści z szatni jego kolegów, których pierwsze wrażenie było takie jak twoje i stwierdzasz, że rzeczywiście czasami pozory mylą. W tym przypadku „czasami” nazywa się Gianluca Scamacca, w londyńskich kręgach przywitany jako Scammaca, i nie jest żadnym wykidajło tylko maminsynkiem, z włoska zwanym mammone.

O mamie i przy okazji o młodszej siostrze tylko dobrze, z miłością i wdzięcznością, bez cienia zawstydzenia, że takiemu twardemu chłopu jak on nie wypada publicznie przyznawać się do uczuć. Nie ma z tym problemu, bo wiadomo rodzina rzecz najważniejsza, a dla niego rodzina to mama, która towarzyszyła mu na każdym kroku kariery rozpoczętej w Rzymie, kontynuowanej w Holandii, następnie płynącej przez kolejne włoskie miasta z ostatnim przystankiem w Sassuolo i zakotwiczonej na czas jakiś w Londynie.

Drugi Balotelli

prev
next
Gianluca Scamacca w meczu przeciwko reprezentacji Niemiec w Lidze Narodów

Gianluca Scamacca w meczu przeciwko reprezentacji Niemiec w Lidze Narodów

Przed kibicami West Hamu można byłoby go zareklamować hasłem: drugi Mario Balotelli. Fizycznie i stylowo podobny, z kopnięciem konia w prawej nodze. Skala talentu wprawdzie ciut mniejsza, ale więcej pokory i oleju w głowie pozwala mu szczebel po szczebelku piąć się w górę i nawet jeśli w Premier League nie osiągnie tego, co Super Mario, to z własnej głupoty nie zaprzepaści wszystkiego i nie upadnie tak nisko.

No dobrze, jest ukochana mama, jest punkt odniesienia w osobie Balotellego, ze znanych wszystkim osób był jeszcze Mino Raiola, z którego usług jednak szybko zrezygnował, ale przecież kogoś w tej opowiastce brakuje. Ojciec gdzie? Emiliano Scamacca pozostawał w głębokim cieniu aż do momentu efektownego coming outu w maju poprzedniego roku. Pięknego słonecznego dnia, jak to w Rzymie o tej porze roku, podjechał pod ośrodek treningowy Romy w Trigorii, wyjął z bagażnika kij bejsbolowy, nieniepokojony (bo trochę go tam znali) przekroczył bramę i dawaj nim machać.

Furia ojca

Pierwsza nawinęła się rzeźba wilczycy, to rąbnął ją na odlew, tak że łeb odleciał. Na drugi ogień poszły zaparkowane samochody. Zatrzymali go przy wejściu do budynku klubowego. Dokąd i po kogo zmierzał, dlaczego dostał furii – nigdy nie ujawniono. Przypuszcza się, że wzięła go nagła, choć mocno spóźniona złość na to, jak Roma źle potraktowała kiedyś jego syna. Po Wiecznym Mieście krążyła też inna wersja, żywcem wyjęta z filmu – o chęci zemsty za… przyprawione rogi.

Bruno Conti to człowiek instytucja w Romie. Po zakończeniu kariery nieoceniony łowca talentów. Mecenas wielu piłkarskich artystów. A po godzinach włoski macho, łakomie łypiący na mamine wdzięki niektórych kandydatów na piłkarzy. Plotkuje się, że tędy też prowadzi droga do zespołów młodzieżowych Romy. Jednak być może akurat w tej plotce nie ma źdźbła prawdy?

Dziadek z nożem

Kiedy syn już na wiele sposobów odciął się od czynów ojca i zapomniał o wiosennym skandalu, na horyzoncie pojawił się dziadek Sandro, czyli ojciec Emiliano. Dziarski 66-latek pewnego listopadowego popołudnia roku ubiegłego wtargnął do baru znajdującego się na peryferiach Rzymu. Nie przyszedł jak inni na szybkie espresso. Z nożem w dłoni doskoczył do jednego z klientów i przystawił mu ostrze do gardła (ponoć za niespłacone długi). Dalszemu rozwojowi akcji zapobiegli wezwani karabinierzy. I znów to samo, wezwany do konfesjonału Scamacca musiał tłumaczyć się za cudze grzechy. W mediach społecznościowych pisał więc, że rodzina to mama i siostra, a z innymi członkami kontaktu nie utrzymuje i za rodzinę nie uznaje. A poza tym, żeby nie wrzucać tych brudów do jego kariery, która kwitła i pachniała.

16 goli w poprzednim sezonie dało mu szóste miejsce w klasyfikacji strzelców, a licząc tylko Włochów – drugie za nieosiągalnym bez podziału na nacje Ciro Immobile. Przyniosło również powołanie do reprezentacji. Zaowocowało zainteresowaniem wielu klubów. Chrapkę miały Inter z Milanem. Paris SG również czynił awanse, ale wszystkich pogodził West Ham United. Dla 23-letniego napastnika to ma być rzut młotem na daleką odległość.

Tomasz Lipiński

Udostępnij