Arsenal – cztery sroki za ogon. Czy to wreszcie TEN sezon?

Arsenal – cztery sroki za ogon. Czy to wreszcie TEN sezon?

29 stycznia 2026

Wygrana pierwsza faza Ligi Mistrzów, prowadzenie w Premier League, dobra gra w krajowych pucharach. Czy ktoś w tym sezonie zatrzyma Arsenal?

Trzy ligowe mecze z rzędu bez zwycięstwa, w tym porażka na własnym boisku z Manchesterem United, sprawiły, że w tabeli Premier League przewaga Arsenalu nad grupą pościgową stopniała do zaledwie czterech punktów. Odezwały się głosy, że lider właśnie dostał zadyszki, kryzys jest tuż tuż, a katastrofa czai się za rogiem. Czy zatem „Kanonierzy” przestali być już bitym faworytem do zdobycia mistrzostwa Anglii?

Arsenal: 22 lata od tytułu

Na tytuł Arsenal czeka 22 lata, co oznacza, że ten ostatni — nie przegrywając w lidze przez cały sezon — świętował jeszcze na starym stadionie Highbury. Z Arsene’em Wengerem na trenerskiej ławce. Z Solem Campbellem, Patrickiem Vieirą, Robertem Piresem i Thierrym Henrym na boisku… Dziś, już z siedzibą na The Emirates, ma Arsenal także silną paczkę. Wprawdzie złośliwi twierdzą, że silną co najwyżej na drugie miejsce w Premier League, do którego piłkarze Mikela Artety przykleili się trzy sezony temu i odkleić nie potrafią, ale sami „Kanonierzy” głęboko wierzą, że w maju będą wreszcie mistrzami, a nie znów wice.

Kto wygrał fazę zasadniczą Ligi Mistrzów?

Grają na czterech frontach. Właśnie wygrali bowiem fazę zasadniczą Champions League. W wielkim stylu, bo odnieśli w niej osiem zwycięstw w ośmiu meczach. Strzelili „Kanonierzy” najwięcej goli, stracili najmniej. Wszystko to ze świadomością, że do finału w Budapeszcie, zaplanowanego na 30 maja, droga przed nimi kręta, wyboista i pewnie jeszcze pod górkę.

Arsenal: dobra gra w krajowych pucharach

Za kilka dni czeka Arsenal rewanż w półfinale Carabao Cup z Chelsea, a po wyjazdowej wygranej 3:2 trudno nie wskazać piłkarzy Artety jako faworyta do występu w finale. Wreszcie rozgrywki FA Cup, w których „Kanonierzy” są rekordzistami pod względem liczby trofeów. Czy sięgną po Puchar Anglii po raz piętnasty? Po rozbiciu Portsmouth 4:1 znów losowali dość szczęśliwie, bo zajmujący w League One miejsce tuż nad strefą spadkową „Atleci” z Wigan raczej nie przyjadą na The Emirates w roli faworytów.

Liga to priorytet

Ale najważniejsza – bezwzględnie — jest Premier League. Lideruje jej Arsenal nieprzerwanie od początku października, gdy w 7. kolejce pokonał West Ham. Mimo kilku potknięć wciąż wygląda na najpoważniejszego kandydata do sięgnięcia po tytuł.

Notoryczni wicemistrzowie

Gdy po raz pierwszy za kadencji Artety sięgnął Arsenal po wicemistrzostwo Anglii, w klubie postawiono diagnozę, że brakującym ogniwem do skoku na najwyższy stopień podium jest transfer Declana Rice’a. Stan Kroenke, amerykański właściciel, wyłożył więc 100 milionów funtów na pomocnika WHU. Za drugie tyle wzmocnili jeszcze kadrę Kai Havertz, Jurrien Timber oraz David Raya. I… znów Arsenal był drugi. Rok później do „Kanonierów” dołączyli Ricardo Calafiori oraz Mikel Merino. I… efekt był taki sam.

Arsenal: transferowe gradobicie

Ostatnie lato na The Emirates to już istne transferowe gradobicie. Martin Zubimendi, Victor Gyokeres, Eberechi Eze, Noni Madueke, Cristian Mosquera, Christian Norgaard, Kepa Arizabalaga i — jakby komuś było mało — wypożyczono jeszcze Piero Hincapie. Na każdej pozycji miał więc Arteta co najmniej dwóch wartościowych i równorzędnych zawodników. Eksperci prześcigali się więc w „ochach i achach” nad gwiazdorskim składem, zbalansowaną kadrą i jej głębią. Wprawdzie określenie „galacticos” jeszcze nie padło, ale w kwietniu, maju, kto wie?

Fachowiec w bramce

Już trzeci sezon z rzędu ma Arsenal najlepszą defensywę w Premier League. Traci najmniej goli, a Raya, który ma zaledwie 183 cm wzrostu i jest najniższym bramkarzem w lidze, zmierza po kolejną, już trzecią „Złotą Rękawicę”. Co z tego, że ma najmniejszy zasięg ramion i nie pofrunie do każdej piłki? Refleks, wygimnastykowanie, świetna gra nogami i takie samo komunikowanie się z kolegami z pola pozwalają na skuteczne odpieranie ataków rywali.

Arsenal: żelazna defensywa

Ma przed sobą Hiszpan czwórkę obrońców, którzy… bronią. I to jak. Najlepiej czuje się Raya w towarzystwie Gabriela i Williama Saliby. Wszystkie kwartety, jakie jednak w tym sezonie wybierał do składu Arteta, nie zawodziły. I nie zmieniają mojej opinii na ten temat nawet trzy gole, jakie — po raz pierwszy od ponad dwóch lat w lidze -- stracił tydzień temu Arsenal w meczu z Manchesterem United. No i jeszcze ci obrońcy, tylko w Premier League, zdobyli już sześć bramek.

Liderów dwóch

W drugiej linii pierwszoplanową postacią jest Rice. W zależności od potrzeb albo jako „6” albo — częściej i z większym pożytkiem dla zespołu — jako „8”. Pierwszy spec w zespole od stałych fragmentów gry. Ale wykonywane przez niego rzuty wolne i kornery to tylko dwa z wielu walorów pomocnika. Jego zasługi w konstruowaniu ataków i wspieraniu obrony Arsenalu są bowiem nie do przecenienia. Wprawdzie kapitanuje zespołowi Martin Odegaard, ale to dzięki Rice’owi mają „Kanonierzy” na boisku przynajmniej dwóch liderów…

Problemy Szweda

Najwięcej zastrzeżeń zgłaszają eksperci pod adresem przedniej formacji ekipy Artety. Że za dużo goli strzela Arsenal po stałych fragmentach gry, a już atakowanie przeciwnika ustawionego nisko w obronie przychodzi mu z coraz większymi problemami. O ile skrzydłowych krytykuje się w sposób umiarkowany, bo rajdy, dryblingi i dośrodkowania zwłaszcza Bukayo Saki i Leandro Trossarda sieją od czasu do czasu popłoch w szeregach rywali, o tyle skromny dorobek bramkowy Gyokeresa rzeczywiście może niepokoić. Jeszcze w historii Premier League nie zdarzyło się, by najskuteczniejszy snajper mistrza Anglii nie kończył sezonu z dwucyfrówką. Oczywiście Arsenal jeszcze mistrzem nie jest, ale zaledwie 5 goli Szweda po 23 kolejkach nie wystawia mu najlepszego świadectwa.

Arsenal – wszyscy strzelają

W tym miejscu warto jednak przypomnieć, że piłka nożna to gra zespołowa, a dla „Kanonierów” w lidze gole strzeliło już 13 zawodników. A jaka to różnica, czy zwycięskiego strzeli Gabriel, Zubimendi czy Gyokeres? I czy zrobi to Arsenal po rogu, aucie, czy składnej akcji? Najważniejsze są trzy punkty. Ponadto dla Artety liczy się, by Arsenal na ligowej mecie wyprzedził Manchester City, a nie, czy jego szwedzki środkowy napastnik dogoni Erlinga Haalanda w klasyfikacji najskuteczniejszych.

Poczwórna korona?

Na przełomie stycznia i lutego łatwo o wniosek, że w tym sezonie Arsenal chce złapać za ogon aż cztery sroki. Trudno jednak czynić „Kanonierom” z tego tytułu jakikolwiek zarzut. Chcą wygrywać mecze, chcą zdobywać trofea i chwała im, że niczego nie odpuszczają. Na szczęście nikt w okolicach „The Emirates” nie wspomina jeszcze, przynajmniej zbyt głośno, o poczwórnej koronie… Żeby nie zapeszyć?

Wszyscy zdrowi

Na razie forma dopisuje, bo przecież 2:3 z Manchesterem United można potraktować tylko jako wypadek przy pracy. Zdrowie dopisuje także, bo właśnie wrócili do gry Calafiori i Havertz, więc Arteta ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy. Pozostaje tylko wygrywać, pamiętając, że w setnym z rzędu sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej najważniejsza dla Arsenalu jest Premier League.

Udostępnij

Już przeczytane? Daj znać co myślisz o tym artykule!

Komentując akceptujesz regulamin.

GośćZmień
0/500