15:0 dla Igi Świątek to dopiero początek?! Zasady tenisa, poradnik dla początkujących

15:0 dla Igi Świątek to dopiero początek?! Zasady tenisa, poradnik dla początkujących

21 października 2022

Jak właściwie liczy się punkty w tenisie? - zastanawiają się często ci, którzy chcą zobaczyć, jak radzi sobie Iga Świątek, ale wcześniej nie mieli do czynienia z tym sportem. Grzegorz Kaczmarczyk przybliża specyficzny słownik tej dyscypliny.

„Próbuję zmieścić to żółte mechate coś pomiędzy liniami” – taki opis znajdziemy na twitterowym koncie Igi Świątek, niekwestionowanej tenisowej numer jeden na świecie. W istocie tenis sprowadza się do tego, by uderzona za pomocą rakiety piłka odbiła się w polu gry po drugiej stronie siatki. Punkt zdobywa się, gdy przeciwnik nie zdąży zagrać piłki przed jej drugim kontaktem z podłożem (lub nie jest w stanie jej odbić), uderzy piłką w siatkę i ta zostanie po jego stronie kortu albo gdy jego uderzenie nie zmieści się w wyznaczonych liniach. W meczach singlowych (jeden na jednego) pole gry jest węższe (8,23 m), w meczach deblowych (dwóch na dwóch) – szersze (10,97 m). Długość kortu zarówno w singlu, jak i w deblu pozostaje taka sama (23,77 m). Ponadto, przy wprowadzeniu piłki do gry trzeba zmieścić ją w tzw. karze serwisowym, wyznaczanym na szerokość przez singlowe linie boczne, a na długość przez linię serwisową (6,40 m od siatki). Ech, dlaczego zasady tej dyscypliny są takie skomplikowane?

SKĄD SIĘ WZIĘŁA PUNKTACJA W TENISIE

Nowoczesny tenis z ustandaryzowanymi przepisami narodził się pod koniec XIX wieku w Anglii, jednak jego korzeni można doszukiwać się w średniowiecznej grze jeu de paume (fr. „gra ręką”), polegającej na przebijaniu piłki przez siatkę z użyciem dłoni, a później – rakietki. Entuzjastami „pratenisa” byli choćby królowie Francji Ludwik X czy Karol V, a także król Anglii Henryk VIII i Anna Boleyn, druga z jego żon. Według teorii to właśnie ze średniowiecza wywodzi się również nietypowy system liczenia punktów (15, 30, 40 i gem), aczkolwiek historycy tenisa do dziś nie są w stanie udzielić na ten temat jednoznacznej odpowiedzi. Jedna z najpopularniejszych hipotez opiera się na zegarze i jego ćwiartkach (15, 30, 45 i 60 jako domknięcie). Jednak, jako że do zdobycia gema w tenisie potrzebna jest przewaga dwóch punktów, z czasem 45 zostało zastąpione przez 40. Sytuację, gdy obie strony zdobyły w gemie po 40 punktów, nazywa się równowagą (ang. deuce, nigdy nie używa się określenia forty-all). Zwycięzca kolejnej wymiany ma przewagę (ang. advantage) i szansę na domknięcie gema, więc – wracając do teorii zegara – wskazówka byłaby na 50 jako etapie pośrednim między 40 a 60. Niemniej, to tylko teoria, bo jedyne w pełni prawdziwe wytłumaczenie zasad tenisowej punktacji zamyka się w zdaniu: „jest tak, bo tak po prostu jest”.

Materiały wideo

Canal+Canal+

KIEDY KOŃCZY SIĘ MECZ TENISOWY

Wygrane wymiany przekładają się na punkty, punkty na gemy, gemy na sety, a sety na mecz (u pań gra się do dwóch wygranych setów, u panów – do dwóch albo do trzech). Aby zwyciężyć w secie, należy zdobyć 6 gemów – pod warunkiem, że przewaga nad rywalem wynosi co najmniej 2 gemy (6:4 wystarczy, ale 6:5 już nie). Teoretycznie więc sety mogłyby się kończyć wynikami 21:19 czy 34:32 – innymi słowy, trwać w nieskończoność. Dlatego też w drugiej połowie XX wieku wprowadzono tie-break („przełamanie remisu”), czyli decydujący gem, rozgrywany przy stanie 6:6. Obowiązuje w nim normalna punktacja, zwycięzca musi uzbierać 7 punktów przy zachowaniu co najmniej dwupunktowej przewagi nad rywalem (a zatem w tie-breaku nadal możliwe są wyniki typu 19:17). W turniejach wielkoszlemowych w przypadku stanu 6:6 w gemach w decydującym secie rozgrywane są tzw. super tie-breaki (do 10 punktów i 2 punktów przewagi), zasady te ujednolicono dopiero w 2022 roku.

CO TO JEST DROPSHOT, CZYLI SŁOWNICZEK TENISA

Tenis może pochwalić się nie tylko unikalnymi zasadami, lecz także wyjątkowym słownikiem. W trakcie meczów sędziowie bardzo często wypowiadają słowo love („miłość”). Bynajmniej nie chcą w ten sposób wyrażać swoich uczuć wobec zawodników, tak po prostu określa się sytuację, gdy jedna ze stron w gemie ma na koncie 0 punktów. Tak jak w przypadku punktacji – istnieje szereg hipotez (love od francuskiego l’oeuf, czyli jajka, podobnego kształtem do zera albo od niderlandzkiego lof, oznaczającego honor) bez jednoznacznego wyjaśnienia. Tenisowy słowniczek zawiera także nazwy poszczególnych uderzeń. O ile rozróżnienie forehandu od backhandu nie stanowi wielkiego wyzwania, o tyle w tych wszystkich drop shotach, drive’ach czy top spinach początkowo można się łatwo pogubić. Drop shot, czyli skrót, to delikatne zagranie piłki o rotacji wstecznej, tak by ta spadła tuż za siatkę. Drive oraz top spin również odwołują się do rotacji: pierwsze z nich jest mocnym uderzeniem o niewielkiej rotacji, drugie – uderzeniem o rotacji awansującej (do przodu), przez co piłka po kontakcie z kortem robi wyższy kozioł niż normalnie. Mistrzynią top spinów w tenisie kobiecym jest, rzecz jasna, Iga Świątek (o czym można przekonać się, oglądając jej spotkania na antenach CANAL+).

TENISOWY HOT DOG I BAJGIEL

Mamy także szeroką gamę wolejów, czyli zagrań piłki z powietrza, zazwyczaj w okolicy siatki: na przykład po stop woleju piłka ma „zgasnąć” na rakiecie i spaść jak najbliżej siatki. Przeciwieństwem tego uderzenia jest mocny drive volley, poprzedzony zamachem ręki z rakietą. Charakterystycznym zagraniem jest też slajs (ang. slice) – piłce nadaje się rotację wsteczną lub wsteczno-boczną za sprawą ruchu przypominającego cięcie, przez co piłka leci wolno i po odbiciu się od kortu może płatać figle rywalowi. Wreszcie, najbardziej efektowny ze wszystkich smecz – potężne zbicie wysokiej piłki (lobu) znad głowy, przypominające wymach stosowany przy serwisie. W tenisie odnajdą się też miłośnicy amerykańskich przekąsek: hot dog to uderzenie piłki między nogami, a bajgiel – set wygrany do zera. Iga ma w tym sezonie aż 21 bajgli (!), ostatniego z nich „upiekła” w niedawnym finale turnieju w San Diego.

Jako że wachlarz tenisowych zagrań jest niezwykle szeroki, odkrywanie ich krok po kroku sprawia dużą satysfakcję. Bez wątpienia, najlepszy materiał do obserwacji poszczególnych uderzeń dostarcza polska królowa tenisa. Transmisje meczów Igi Świątek w CANAL+ mają więc nie tylko walor emocjonalny, lecz także edukacyjny.
Autor: Grzegorz Kaczmarczyk [CANAL+]
Udostępnij