Za i przeciw transferu Casemiro z Realu do Manchesteru United

Za i przeciw transferu Casemiro z Realu do Manchesteru United

24 sierpnia 2022

Zaczęło się od plotki, a skończy… no właśnie, czym? W ciągu kilku dni saga transferowa związana z Casemiro nabrała takiego tempa, że dziś wydaje się wielce prawdopodobnym, że fundament sukcesów Realu opuści stolicę Hiszpanii. Analizujemy „za” i „przeciw” takiego ruchu, patrząc ze zdecydowanie bliższej autorowi perspektywy Królewskich.

 

ZA: Kasa, misiu, kasa...

Casemiro w lutym obchodził 30. urodziny. Jego transfer z São Paulo już dawno się zamortyzował – w 2014 roku Real kupił go za 4 miliony euro. Dziś może zarobić 18 razy więcej. Obok takiej kasy za trzydziestoletniego piłkarza trudno przejść obojętnie, nawet jeśli jesteś Realem Madryt, bez wątpienia najzdrowszym ekonomicznie klubem w Hiszpanii i jednym z najzdrowszych w Europie. Na Półwyspie Iberyjskim często powtarzane jest hasło: „Decyzja należy do piłkarza”. Skoro tak, to Real już zadecydował – jeśli nadejdzie dobra oferta, Casemiro będzie miał otwarte drzwi do przeprowadzki.

PRZECIW: Kasa kasą, ale co z nią zrobić?

W Madrycie już teraz na biedę nie narzekają. Florentino Pérez muskuły prężył rok temu, gdy chciał wyłożyć 180 milionów euro na Kyliana Mbappé, proponując mu jeszcze gwiazdorski kontrakt. Po relatywnie spokojnym lecie, gdy Real ściągnął „tylko” Antonio Rüdigera i Auréliena Tchouameniego, kibic może zapytać: „I gdzie ta „zaoszczędzona” kasa z Mbappé?”. Nie wydaje mi się, by dołożenie do tej góry gotówki kolejnych 70 milionów euro miało wpłynąć na zmianę podejścia działaczy Królewskich, którzy – po wpadce np. z Luką Joviciem – działają wyjątkowo ostrożnie, czego dowodzi np. podejście do transferu napastnika. Nie udało się z Mbappé? Okej, nie kupujemy nikogo, bo na rynku nie ma żadnej wartościowej alternatywy. Z Casemiro byłoby podobnie, bo – jak w styczniu podkreślał sam Ancelotti – „na rynku nie ma drugiego Casemiro”.

ZA: W środku pola jest kim grać

prev
next
Casemiro i Carlo Ancelotti po wygraniu LM

Casemiro i Carlo Ancelotti po wygraniu LM

Toni Kroos. Luka Modrić. Fede Valverde. Aurélien Tchouameni. Eduardo Camavinga. Dani Ceballos. Środkowi pomocnicy Realu mieliby pewny plac praktycznie w każdej drużynie na świecie. Odejście Casemiro byłoby problemem, ale być może otworzyłoby Ancelottiemu drzwi do zmiany ustawienia, o czym Włoch niedawno mówił, sugerując, że Tchouameni mógłby się sprawdzić np. w ustawieniu z dwoma „piwotami” (4-2-3-1).

PRZECIW: Wpływ Casemiro na grę zespołu

W tożsamości Realu jest gra do przodu, dlatego pozycja „mediocentro”, „szóstki”, jest absolutnie kluczowa. Defensywny pomocnik musi pokrywać wielkie przestrzenie, dlatego też tak ważne są inteligencja taktyczna oraz warunki fizyczne. Brazylijczyk imponuje obiema rzeczami. Tchouameni? Niekoniecznie. Sam Ancelotti podkreślał, że „Casemiro znacznie lepiej trzyma pozycję niż Aurélien”, choć Francuz „lepiej włącza się do ataku”. W ostatnich latach przez Santiago Bernabéu przewinęło się wielu pomocników, którzy mieli – przynajmniej w teorii – idealnie wpasować się do gry w roli defensywnego pomocnika, jak np. Asier Illarramendi. Real „pożarł” wszystkich. Oczekiwania spełnił tylko Casemiro.

ZA: Historia transferów Realu

W Hiszpanii jest powiedzenie, które dobrze opisuje ostatnie sprzedaże gwiazd Realu: „Futbolista qué se ha ido, futbolista qué se ha caido”. Czyli: „Piłkarz, który odszedł, to piłkarz, który upadł”. Liczba zawodników, jacy zaliczyli zjazd po opuszczeniu Santiago Bernabéu, jest ogromna. Na topowym poziomie, chwilami, grali jeszcze np. Ángel Di María, Gonzalo Higuaín czy Cristiano Ronaldo, ale historia dowodzi, że Florentino Pérez i jego prawa ręka José Ángel Sánchez mają niezłego nosa, jeśli chodzi o wybór momentu na sprzedaż, tym bardziej, że Królewskich zazwyczaj opuszczają piłkarze nasyceni i przyzwyczajeni do pozytywnej presji, która wiąże się z grą w bieli.

PRZECIW: Konieczność budowania w chaosie

– Nie będzie więcej transferów, mamy zamkniętą kadrę – powiedział Ancelotti 24 lipca. Miesiąc później rzeczywistość wywraca mu się do góry nogami. Jestem przekonany, że gdyby przyszłość Casemiro zależała od Carletto, to on zgody na transfer by nie wyraził. Widział, co działo się w Helsinkach i w Almerii. W Superpucharze Europy Casemiro dał koncert, był MVP meczu z Eintrachtem (2:0). W pierwszej kolejce LaLiga Brazylijczyka zabrakło, w środku grała młodzież, na czele z Tchouamenim, i skończyło się kłopotami. Francuz ma gigantyczny talent, jest prawdopodobnie najbardziej obiecującym defensywnym pomocnikiem w Europie, ale do klubów takich jak Real łatwiej wchodzi się, gdy masz obok siebie mistrza, który powie, jak się ustawić i czego potrzebuje drużyna. – Aurélien dużo nauczy się od Casemiro – przekonywał kilka tygodni temu Ancelotti. Włoch przed rokiem, po odejściu Sergio Ramosa i Raphaëla Varane’a, musiał od zera budować środek obrony, ale wówczas miał pod ręką ogranego w Realu Militão oraz weterana Alabę. Teraz, chcąc utrzymać system 1-4-3-3, musiałby postawić na młodziutkiego Tchouameniego – to wiąże się z ryzykiem, a Carletto ryzykantem nie jest, szczególnie gdy mówimy o tak newralgicznej pozycji.

Juanma Lillo, mentor i do niedawna asystent Pepa Guardioli, często powtarzał: „Pokaż mi swojego defensywnego pomocnika, a powiem ci, jaki masz zespół”. Z Casemiro Real ma drużynę wybitną. Bez niego, będzie miał 70 milionów euro, a siła ekipy stanie znakiem zapytania.

 

Jakub Kręcidło

Udostępnij