Pilnuj kieszeni, czyli wstydliwy problem Barcelony

Pilnuj kieszeni, czyli wstydliwy problem Barcelony

24 sierpnia 2022

Kradzież zegarka z ręki Roberta Lewandowskiego dowodzi, że Barcelona ma coraz większy problem z zachowaniem kibiców pod ośrodkiem treningowym. Ale chętnych do jego rozwiązania brakuje.

Myśląc o pozaboiskowych problemach Barcelony do głowy od razu przychodzą nam słynne już dźwignie, aferki z Gerardem Piqué czy obskurne Camp Nou, ale niemniej wstydliwy jest kłopot z TikTokerami i łowcami autografów. Albo po prostu ludźmi żądnymi sensacji czy atencji, którą codziennie zapewniają im piłkarze przyjeżdżający do ośrodka treningowego.

 

Co wypada kibicowi?

Przez lata scenki spod Ciutat Esportiva Joan Gamper budziły uśmiech. Sam, będąc tam wielokrotnie, patrzyłem na kibiców, którzy z wypiekami na twarzy czekali, aż piłkarz zatrzyma się, zrobi selfie lub podpisze koszulkę. I nie ma w tym nic złego – w czasach, gdy dostępność do sportowców jest ograniczona, to właściwie jedyny sposób na zebranie pamiątki. Tyle że w ostatnich tygodniach zatarta została granica między tym, co wypada i czego nie wypada kibicom oraz TikTokerom poszukującym „viralowego” filmiku.

„Pilnuj kieszeni”

Czwartkowy, skandaliczny incydent (o ile tak to można nazwać) z udziałem Roberta Lewandowskiego mógł być wydarzeniem, które zmusi Barçę do działania. Polak zatrzymał się obok stojących w ulewie kibiców, by rozdać kilka autografów. Z „okazji” skorzystał młody mężczyzna, który ukradł mu zegarek wart ok. 75 tys. euro. Piłkarz próbował gonić złodzieja, ale też zaalarmował szefa klubowej ochrony, ten zgłosił sprawę policji i ostatecznie udało się odzyskać zegarek. Skandal? Skandal, który negatywnie rzutuje na wizerunek klubu nieumiejącego zapewnić swoim graczom bezpieczeństwa, ale i na obraz miasta, przed wyjazdem do którego od lat słyszy się rekomendacje: „Pilnuj kieszeni”.

Lewandowski uczy się na błędach

prev
next
Lewandowski w meczu przeciwko Realowi Sociedad

Lewandowski w meczu przeciwko Realowi Sociedad

Jak podaje ESPN, od połowy 2020 roku, wraz z rozwojem TikToka i innych platform społecznościowych, pod Ciutat Esportiva pojawia się coraz więcej osób żądnych sensacji. Pal licho chłopaków, którzy znaleźli sposób na zarobek w nagrywaniu filmów z autami piłkarzy przyjeżdżającymi na trening, które sprzedają później hiszpańskim telewizjom. Ale coraz więcej osób ładuje się z telefonami do środka samochodów, jak np. przed pierwszym treningiem Lewandowskiego w Ciutat Esportiva – Polak przyjechał Bentleyem z otwartym dachem, ale kilka godzin później, gdy wyjeżdżał, dach był już zamknięty. Trudne chwile przeżył też Ronald Koeman, którego auto po październikowym El Clásico, przegranym przez Barçę 1:2, zostało otoczone przez pseudokibiców bijących w karoserię i obrażających ówczesnego trenera Blaugrany.

Kopnij w auto by zrobić zdjęcie

Kilkanaście dni temu pod Ciutat Esportiva obrażany był inny Holender, Frenkie de Jong. Wściekłość wzbudził fakt, że pomocnik nie chciał odejść do Manchesteru United czy obniżyć pensji, więc nasłuchał się o tym, że jest „psem” czy „pesetero”, sknerą. Serią środkowych palców kilka dni temu przywitany został z kolei Samuel Umtiti, który szuka nowego klubu. W grudniu skonfrontował się on z kibicami, którzy najpierw nagrywali filmiki, nie pozwalając mu odjechać, a później, gdy piłkarz wyszedł ich ochrzanić („Płacicie za auto? Dlaczego je kopiecie? Wiecie czym jest szacunek?”), robili sobie z nim zdjęcia i traktowali go jak idola.

Reżim Messiego

Pamiętacie, jak kuzyn Antoine’a Griezmanna stwierdził, że „w Barçy panuje reżim Messiego – albo jesteś z nim, albo wypadasz z klubu”? Dzień później Francuz nasłuchał się od kibiców, żeby „uważał co mówi, bo Leo w Barcelonie się szanuje”. Junior Firpo dowiedział się, że „nie nadaje się do Barçy”, Riquiemu Puigowi dano do zrozumienia, że „jako dzieciak był fajniejszy”, a gdy Ousmane Dembélé stojąc na światłach opuścił szybę, to nie usłyszał prośby o autograf, a hasło: „Jesteś dobrym piłkarzem. W FIFA, nie w rzeczywistości”.

TikTokerzy niczym gorące ziemniaki

W przypadku wyjazdu z Camp Nou sytuacja jest relatywnie prosta – piłkarze mogą opuścić stadion, korzystając z kilku bram. Przy drogach na terenie stadionu stoi szereg ochroniarzy. A do tego łatwo można dostać się na główne, miejskie arterie. Ciutat Esportiva jest położone pod miastem. By dotrzeć do autostrady, piłkarz musi pokonać trzy ronda – i to przy nich często ustawiają się żądni sensacji kibice, tam też były niedawne incydenty z Umtitim czy Dembélé. To, jak podaje ESPN, martwi klub, ale i miasto – bo o ile Barça może spróbować zwiększyć ochronę pod bramami Ciutat Esportiva (i prawdopodobnie to zrobi), tak ulice nie leżą już w jej jurysdykcji. Takie przerzucanie odpowiedzialności, niczym gorącego ziemniaka, zwiastuje brak reakcji, a brak reakcji zapowiada tylko coraz to większe problemy piłkarzy, mających – wbrew swojej woli – być „bohaterami” krytycznych filmików czy kradzieży.

Juanma Lillo, mentor i do niedawna asystent Pepa Guardioli, często powtarzał: „Pokaż mi swojego defensywnego pomocnika, a powiem ci, jaki masz zespół”. Z Casemiro Real ma drużynę wybitną. Bez niego, będzie miał 70 milionów euro, a siła ekipy stanie znakiem zapytania.

 

Jakub Kręcidło

Udostępnij