Jadon Sancho – znikający punkt. Największy przegrany jesieni w Premier League

Jadon Sancho – znikający punkt. Największy przegrany jesieni w Premier League

18 November 2022

Po obiecującym początku sezonu kariera błyskotliwego 22-latka wyhamowała. Kiedy Gareth Southgate powoływał kadrę do Kataru, nikt nawet nie dyskutował na temat kandydatury gracza Manchesteru United.

Zapytany przed MŚ o dwóch najlepszych angielskich piłkarzy Neymar wymienił Harry’ego Kane’a i Jadona Sancho. W odpowiedzi Brazylijczyka, nieświadomego zapewne, że akurat piłkarz Manchesteru United mundial obejrzy w telewizji, jest dużo prawdy o postrzeganiu Sancho, jako wielkiego talentu. Jednak nawet największa wirtuozeria wymaga potwierdzeń w postaci trofeów, goli i asyst, a tego Anglikowi brakuje.

Dla Jadona Sancho mundial to czas na poukładanie sobie w głowie pewnych spraw. Bo coraz częściej pojawia się pytanie: czy to piłkarz, na którego Erik Ten Hag może liczyć podczas budowania drużyny walczącej w Premier League o poważne cele? Chwil na myślenie miał zresztą ostatnio więcej, od początku listopada nie grał bowiem z powodu kontuzji. Wcześniej Ten Hag zaufał Sancho i reprezentant Anglii – wciąż chyba możemy o nim mówić w takim trybie, bo na tych MŚ życie się nie kończy – regularnie zaczynał mecze w podstawowej jedenastce.  Dwie zdobyte w lidze bramki nie rzucały oczywiście na kolana. Jednak gołym okiem dało się dostrzec postęp w stosunku do poprzednich rozgrywek. Okazało się, że to zdecydowanie za mało, by przekonać do siebie Southgate’a. Stał się dla trenera kadry znikającym z pola widzenia punktem.

ZABAWA W WESTFALII

Selekcjoner po raz ostatni dał mu szansę nieco ponad rok temu, gdy Anglicy grali z Andorą. Na razie więc licznik występów dla Synów Albionu zatrzymał się na 23 meczach. To sytuacja, której nikt nie miał prawa się spodziewać, kiedy Sancho przenosił się z Borussii Dortmund na Old Trafford. I nie chodzi o samą kwotę transferu, 73 miliony funtów wbrew pozorom w warunkach Premier League nie robią już na obserwatorach aż takiego wrażenia, ale o wyczyny w Bundeslidze. Sancho po przeprowadzce z innego klubu z Manchesteru, czyli City, w Westfalii naprawdę dobrze się bawił. 50 trafień dla Dortmundu robiło wrażenie i tylko kwestią czasu stał się kolejny ruch w karierze. Owszem, znalazło się kilku malkontentów, którzy twierdzili, że Bundesliga to nie ten poziom, a jako żywy dowód podawali np. Timo Wernera, który w Niemczech próbował (bezskutecznie, jak wszyscy zresztą) ścigać się z Robertem Lewandowskim, w Chelsea zaś uchodził za przeciętniaka.

PRÓBKI MOŻLIWOŚCI

Team niedowiarków miał rację. Sancho to nie jest piłkarz, który – jak to robił w BVB – regularnie notuje po kilkanaście trafień w sezonie czy wbija się na koniec rozgrywek do najlepszej drużyny ligi. Przecież nie tak dawno, bo w kampanii 2019-20, notował najlepszy sezon ligowy w karierze, zdobywając 17 bramek i dorzucając do tego 16 asyst. Ale w Manchesterze poprzeczka powędrowała dużo wyżej i – nie ma się co oszukiwać – na razie Sancho nie potrafi jej przeskoczyć.
Na razie jesteśmy świadkami zaledwie próbek możliwości piłkarza. I coraz częściej pojawiają się w brytyjskich mediach głosy, że jeśli w przyszłym roku Jadon nie udowodni, że jest wart zaufania, Ten Hag nie będzie miał żadnych oporów, by latem pozbyć się go z Manchesteru United.

TEN HAG BYŁ NADZIEJĄ

Przyjście Holendra na Old Trafford wydawało się idealną formułą dla 23-krotnego reprezentanta Anglii. W końcu ETH w Amsterdamie pracował z wieloma utalentowanymi i młodymi zawodnikami, a jego filozofią był futbol ofensywny, czyli taki, który Sancho kocha. Jest w nim miejsce na improwizację, drybling, popisy.  Brytyjscy dziennikarze słusznie przypominają, że w pewnym momencie Sancho miał u Southgate’a wyższe notowania niż Phil Foden. Dziś jego kumpel z młodzieżowego zespołu Manchesteru City jest jednym z najważniejszych piłkarzy u Pepa Guardioli, a także olbrzymią obietnicą na mundial, nadzieją fanów kadry. Sancho zaś musi szukać sobie miejsca w przechodzącym bolesną transformację Manchesterze United.

Reprezentacja to na razie sfera marzeń. Zagrał w niej tylko raz od feralnego dla Anglików finału przeciwko Italii. Był jednym z tych graczy, którzy nie wytrzymali wówczas ciśnienia. Gianluigi Donnarumma zatrzymał jego strzał. Wydawać się mogło, że tak młodego i zdolnego piłkarza tamta pomyłka nie naznaczy szczególnie mocno. Okazało się jednak inaczej.  Kilka miesięcy temu po raz ostatni jakiś dziennikarz zapytał o Sancho, a selekcjoner odparł wtedy, że piłkarz ma naprawdę dużo do zrobienia, jeśli chce pojechać na mundial. Później pytano już tylko o inne kandydatury, żaden racjonalny spór nie mógł dotyczyć zawodnika grającego tak przeciętnie.

autor: Przemysław Rudzki [CANAL+]

Udostępnij

Oferta

Polska (PL) Poland flag
CANAL+ Polska S.A., al. gen. W. Sikorskiego 9, 02-758 Warszawa, skr. pocztowa nr 8, 02-100, Warszawa NIP 521-00-82-774, REGON: 010175861, wpisana do Rejestru Przedsiębiorców, przez Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy KRS pod nr KRS: 0000469644, kapitał zakładowy: 441.176.000 zł, w całości wpłacony, Nr BDO: 000030685.
© CANAL+ 2024