
Arka Gdynia przegrała kluczowe starcie i jest w coraz trudniejszej sytuacji. Oto skróty meczów 30. kolejki Ekstraklasy.
Arcyważny mecz dla układu dolnej części tabeli odbył się na koniec 30. Kolejki w Gliwicach. Piast, który przystępował do tego starcia ze strefy spadkowej, grał z przedostatnią Arką Gdynia. Gospodarze nie dali beniaminkowi żadnych szans. Zasłużenie wygrali 4:1, a wynik mógł być jeszcze wyższy, gdyby Patryk Dziczek przy stanie 0:0 nie zmarnował rzutu karnego. Gdynianie rozegrali najsłabszy mecz pod wodzą trenera Dariusza Banasika. Przegrali drugi raz z rzędu i zaczynają się pogrążać w strefie spadkowej. Ich strata do bezpiecznego miejsca wynosi aktualnie trzy punkty, ale biorąc pod uwagę fatalny bilans bramkowy nawet cztery. Biorąc pod uwagę bardzo wymagający terminarz, jej sytuację można określić jako fatalną.
W polskim klasyku Lech Poznań nie dał żadnych szans Legii Warszawa, strzelając jej cztery gole już przed przerwą. Kluczowym momentem spotkania była kontrowersyjna czerwona kartka dla Rafała Augustyniaka. Wydaje się jednak, że i bez niej Kolejorz przejechałby się po rywalu ze stolicy. Lider zagrał z rozmachem i utrzymał trzypunktową przewagę nad drugim miejscem. Legia przegrała dopiero drugi raz w tej rundzie, ale znów znalazła się na skraju strefy spadkowej. A już w piątek zagra z będącym w niej Widzewem Łódź kluczowy bój w walce o utrzymanie. Choć wydawało się, że Marek Papszun szybko zdołał odgonić widmo spadku, sytuacja znów robi się dla Legii nerwowa.
Sytuację na dole tabeli zaognił wynik Widzewa Łódź, który odkuł się za porażkę w Radomiu (1:2) i pokonał u siebie Motor Lublin. Zawodnikom Aleksandara Vukovicia nie wystarczyło to do opuszczenia strefy spadkowej. Pozwoliło jednak wyprzedzić Arkę Gdynia i złapać bezpośredni kontakt z Legią, z którą łodzianie zmierzą się w następnej kolejce w Warszawie. Walka o utrzymanie pozostanie dla Widzewa bardzo trudna do samego końca. Bez wygranej z Motorem sytuacja byłaby już jednak niemal beznadziejna. A po niej łodzianie wciąż mogą czuć, że wszystko mają w swoich rękach.
W tym roku Polska po raz pierwszy będzie mogła wystawić dwie drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów. Ma więc kolosalne znaczenie, kto zajmie drugie miejsce w tabeli. W bezpośrednim starciu o to, kto będzie najpoważniejszym konkurentem Lecha Poznań w grze o tytuł, lepszy od Jagiellonii Białystok okazał się Górnik Zabrze. Ślązacy wygrali na Podlasiu po szalonym spotkaniu, w którym dwa gole padły w doliczonym czasie gry. Finaliści Pucharu Polski sięgnęli po arcyważne trzy punkty, zachowując kontakt z liderem i odskakując od drużyny Adriana Siemieńca na trzy punkty przy lepszym bilansie bezpośrednich spotkań. Perspektywa lipcowej gry Górnika w eliminacjach Ligi Mistrzów wcale nie jest już taka odległa.
Mecz z Pogonią Szczecin był debiutem Bartosza Grzelaka w roli nowego trenera Cracovii. Długo wszystko wskazywało na to, że Pasy przegrają bardzo ważny mecz i znajdą się po tej kolejce w bardzo trudnym położeniu. Portowcy, kolejnym wyjazdowym zwycięstwem, mogli się natomiast praktycznie wypisać z gry o utrzymanie. Rzutem na taśmę w ostatniej minucie meczu krakowianie zdołali jednak doprowadzić do wyrównania. To sprawia, że obie drużyny wciąż będą musiały nerwowo oglądać się za siebie. Ich cele były przed tym sezonem zupełnie inne, ale dziś Cracovia i Pogoń nadal mają tylko po dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.
Komentując akceptujesz regulamin.