
Nikt z czołowej szóstki nie wygrał w ten weekend. Tabela polskiej ligi znów więc się spłaszczyła. Oto skróty meczów 21. kolejki Ekstraklasy.
Zamykający kolejkę Górnik Zabrze miał szansę skorzystać z potknięć sąsiadów w tabeli i doskoczyć do prowadzącej Jagiellonii Białystok. Zawodników Michala Gasparika stać było jednak tylko na remis z ostatnim Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. To gospodarze wyszli na prowadzenie w pierwszej akcji meczu. Później goście osiągnęli przewagę i doprowadzili do wyrównania jeszcze przed przerwą. Nie zdołali jednak zadać decydującego ciosu. To oznacza, że w starciach z małopolskim beniaminkiem gracze Górnika sięgnęli w tym sezonie tylko po punkt.
Największym zwycięzcą tej kolejki jest Lech Poznań, który wykorzystał, że wszystkie drużyny przed nim zgubiły punkty. „Kolejorz” zrewanżował się Piastowi za niedawną porażkę w Gliwicach i pewnie wygrał przy Bułgarskiej. Było to drugie z rzędu zwycięstwo graczy Nielsa Frederiksena. Tym cenniejsze, że odniesione bez kapitana Mikaela Ishaka, pauzującego za nadmiar żółtych kartek. Dzięki temu obrońca tytułu wskoczył do czołowej szóstki i zbliżył się do prowadzącej Jagiellonii na ledwie cztery punkty. Wszystkie fronty wciąż są więc dla Lecha otwarte.
Wielki kamień z serca spadł wszystkim sympatykom Widzewa Łódź, który zaczął rundę wiosenną od falstartu. Tym razem jednak mógł zapisać na koncie pierwszy tegoroczny sukces, za jaki trzeba uznać ogranie na wyjeździe Wisły Płock, dotychczasowego wicelidera. Dotąd udało się to tylko Jagiellonii Białystok. Beniaminek przegrał drugi mecz z rzędu, a ponadto po raz pierwszy w tym sezonie dał sobie strzelić więcej niż jednego gola. Graczom Igora Jovićevicia udało się dzięki temu wydostać ze strefy spadkowej, do której wciągnięta została Arka Gdynia. To powinno trochę uspokoić nastroje wokół łódzkiego gwiazdozbioru.
Sportowo najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem kolejki było starcie walczącej o puchary Cracovii z prowadzącą w lidze Jagiellonią. Kibice zgromadzeni w Walentynki na stadionie w Krakowie nie zobaczyli żadnych goli, ale to nie oznacza, że brakowało emocji. Jedni i drudzy doszli do dogodnych sytuacji. Gdyby tylko w bramce stali odrobinę słabsi bramkarze, pewnie padłyby w tym meczu jakieś gole. Sebastian Madejski i Sławomir Abramowicz mieli jednak inne plany. Białostoczanie utrzymali się jednak na pozycji lidera, a Cracovia przedłużyła serię spotkań bez porażki. Ostatni raz Pasy zeszły z boiska pokonane jeszcze w listopadzie.
Arcyważne wygrane odniosły w tej kolejce Widzew i Pogoń, czyli drużyny, które sensacyjnie plączą się w dole tabeli. Wciąż jednak przełamać się nie może Legia, która w Katowicach ustanowiła niechlubny klubowy rekord w liczbie meczów bez wygranej w Ekstraklasie. Aktualnie wynosi ona już dwanaście spotkań. Ostatnie zwycięstwo Wojskowi świętowali we wrześniu, gdy ich trenerem był jeszcze Edward Iordanescu. Remis przy Bukowej i tak można jednak uznać za umiarkowanie dobry wynik, bo przecież GKS wygrał poprzednie dwa tegoroczne spotkania, nie tracąc w nich nawet bramki.
Komentując akceptujesz regulamin.