
Ligowy weekend był okrojony, ale i tak przyniósł mnóstwo emocji i przetasowań. Oto skróty meczów 31. kolejki Ekstraklasy.
W pierwszy majowy weekend w Ekstraklasie odbyło się tylko siedem spotkań, bo mecze Arki Gdynia z Górnikiem Zabrze i Rakowa Częstochowa z Jagiellonią Białystok zostały przełożone ze względu na sobotni finał Pucharu Polski. I tak nie brakowało jednak emocji. Na zakończenie kolejki w szalonym spotkaniu Radomiak rozbił u siebie Lechię Gdańsk, wygrywając po raz trzeci z rzędu. Zawodnikom Bruno Baltazara nie zaszkodziła nawet gra w dziesiątkę, a ich bohaterem był Abdul Tapsoba, zdobywca trzech bramek. Dla Lechii oznacza to trudną sytuację przed finiszem. Gdańszczanie mają tylko dwa punkty przewagi nad Widzewem, z którym zagrają na wyjeździe już w tym tygodniu.
Łodzianie rozegrają więc kolejny mecz z nożem na gardle. Poprzedni przegrali w ostatniej akcji meczu. Klasyk przy Łazienkowskiej nie przyniósł dobrego widowiska, bo oba zespoły skupiły się głównie na pilnowaniu, by nie stracić gola. Jeśli ktoś jednak był stroną przeważającą, prowadzącą grę, to zdecydowanie Legia, która została za to nagrodzona w końcówce doliczonego czasu gry. W zamieszaniu po rzucie wolnym strzał Bartosza Kapustki z bliska wbił do bramki Rafał Adamski. Dla Legii oznacza to wielki krok w stronę utrzymania. Dla Widzewa natomiast coraz mocniej zaglądające w oczy widmo sensacyjnego spadku.
Jedno miejsce w strefie spadkowej od tego weekendu jest już stuprocentowo obsadzone. Zajmie je Bruk-Bet Termalica Nieciecza, beniaminek, którego pobyt w Ekstraklasie potrwał tylko rok. Zawodnicy Marcina Brosza potrzebowali przynajmniej remisu w Katowicach, by przedłużyć matematyczne szanse na pozostanie w lidze. Zostali jednak zmiażdżeni przez rozpędzony wiosną GKS. Pokaz siły katowiczan przesunął ich tymczasowo nawet na podium. Wygrana Górnika w finale Pucharu Polski, która najprawdopodobniej oznacza, że także piąte miejsce w Ekstraklasie da występ w eliminacjach Ligi Konferencji, daje Gieksie wielkie szanse, by po ponad dwóch dekadach wrócić do Europy.
Przez całą wiosnę bardzo mocno zagrożona spadkiem wydawała się Pogoń Szczecin, ale od niedzielnego popołudnia to już raczej nieaktualne. Portowcy pewnie pokonali bowiem u siebie Wisłę Płock, której zaaplikowali aż trzy gole. Bohaterem gospodarzy był Chorwat Filip Cuić, który dwukrotnie trafił do siatki. Pozwoliło to graczom Thomasa Thomasberga wskoczyć do górnej części spłaszczonej tabeli. Nafciarzom z kolei porażka mocno komplikuje potencjalną walkę o miejsce pucharowe.
Pewnie w stronę drugiego mistrzostwa Polski z rzędu zdaje się zmierzać Lech Poznań. W jedynym sobotnim spotkaniu Ekstraklasy lider pokonał w Lublinie Motor po pięknej akcji Leo Bengtssona. Jedynym zmartwieniem Poznaniaków po tym wyjeździe jest kontuzja, jakiej doznał Ali Gholizadeh, lider ich ofensywy. Przewaga Lecha nad drugim Górnikiem wzrosła do sześciu punktów, przy czym zabrzanie mają jeszcze do rozegrania zaległy mecz w Gdyni. W nieciekawym położeniu znalazł się natomiast Motor, który po trzech porażkach z rzędu ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową i potencjalnie bardzo wymagający terminarz.
Komentując akceptujesz regulamin.