
Robert Lewandowski znów został Piłkarzem Roku w Polsce. Barcelona wygrywa. To nie musi jednak oznaczać, że obie strony są na siebie skazane.
„Stał się rezerwowym i świat się nie zawalił” – ironizuje katalońskie „El Periódico”. To zdanie dobrze oddaje zmianę, jaka dokonała się wokół Roberta Lewandowskiego w Barcelonie. Polak wciąż strzela gole, ale coraz częściej musi walczyć nie tylko z rywalami, lecz także z czasem, zdrowiem i nową hierarchią w drużynie. Jedno spojrzenie w statystyki wystarczy, by zrozumieć, że rzeczywistość Lewandowskiego w Barcelonie znacząco się zmieniła. Gdy jest zdrowy, gra w wyjściowej jedenastce niemal o połowę rzadziej niż w poprzednim sezonie – z 84 wskaźnik ten spadł do zaledwie 46 procent. „Stał się rezerwowym i świat się nie zawalił” – ironizuje Joan Domenech z katalońskiego „El Periódico”. Ale to może się zmienić, bo – jak pisze dziennik „ABC” – los dał Polakowi ostatnią szansę.
Dwie kontuzje Lewandowskiego otworzyły Ferranowi Torresowi drzwi do wyjściowej jedenastki. Hiszpan z szansy skorzystał. 16 goli w 20 meczach, które rozpoczynał od pierwszej minuty, to tego dobre potwierdzenie. Tym bardziej że przez lata napastnik miał łatkę nieskutecznego, a Domenech ironizował, że „Ferran, który przez lata jadł resztki, doczekał się miejsca przy stole”. – Stać mnie, by być podstawowym piłkarzem Blaugrany – deklarował wychowanek Valencii. Teraz jednak role się odwróciły. To Ferran ma problemy zdrowotne, więc Robert gra od pierwszej minuty. Ze Slavią (4:2) szansę wykorzystał. Zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie Ligi Mistrzów, wychodząc po raz dwunasty w wyjściowym składzie. Z grona napastników Barcy rzadziej szanse otrzymywał tylko młodziutki Ronny Bardaghji (12 do 6).
Gdybyśmy oddali głos mediom, Lewego w Barcelonie by już dawno nie było. Każdego dnia do listy ekip zainteresowanych jego sprowadzeniem (Chicago Fire, AC Milan, Fenerbahce, Al-Hilal...) dopisywana jest kolejna. Jeśli zapytalibyśmy socios Barçy, ci pokazaliby 37-latkowi białe chusteczki, hiszpański symbol pożegnania. W ankiecie „Mundo Deportivo” aż 59 proc. z nich nie oferowałoby Robertowi nowej umowy. Ale dla najbardziej zainteresowanych decyzja nie jest tak prosta.
Lewy przekonuje: – „Jest jeszcze czas na podjęcie decyzji”. A w międzyczasie robi to, co zwykle – strzela. Jego średnia minut na gola (105) jest najlepsza w klubie, minimalnie przebijając tę Ferrana (108) i Raphinhii (110). Mimo upływu lat Polak nie zatracił instynktu zabójcy w polu karnym. To bardzo ceni trener Hansi Flick, który dozuje siłami Roberta. I choć sam Polak podkreśla, że „przez ostatnią dekadę pracował, by dziś być w tak dobrej formie fizycznej” i że absolutnie nie czuje się na swój wiek, dziennikarze gazety „ARA” wyliczyli, iż przez osiem lat gry w Bayernie Lewandowski opuścił z powodów zdrowotnych 26 spotkań. Przez trzy i pół roku w Barcelonie już 22. W tym choćby ostatnie dwa ligowe El Clasico, czy pierwszy mecz półfinału Ligi Mistrzów z Interem (3:3).
- Taki jest cykl życia. Robert pomógł nam podnieść się z kolan i wszyscy są mu za to bardzo wdzięczni, ale przy przedłużaniu decyzji będziemy kierować się obecną sytuacją – przekonują działacze Barcy na łamach katalońskiej gazety. Oficjalne wypowiedzi są właściwie identyczne. Decyzja jeszcze nie zapadła. Wciąż mamy czas. Robert ciągle może dać nam bardzo dużo. To słowa, które można przypisać i Lewandowskiemu, i Flickowi, i Joanowi Laporcie oraz Deco.
– Spekulacje są normalne, ale to nie czas, by rozmawiać o piłkarzach, którzy nie są nasi – tłumaczył Deco, dyrektor sportowy, w radiu Cadena SER. – Naszą dziewiątką jest Robert – dodał. Laporta zwracał uwagę, że „Lewandowski to piłkarz lubiany w szatni, mający znakomite relacje z młodzieżą”, a Flick twierdzi, iż „nigdy nie spotkał bardziej profesjonalnego piłkarza”. – Ale nie mam pojęcia, gdzie będzie Robert w kolejnym sezonie. Jestem z niego bardzo zadowolony, będę też z nim jednak bardzo szczery – tłumaczył niemiecki trener.
„Kiedy Ferran się odbudowuje, a Lewandowski się żegna, na scenę wchodzi trzeci aktor: szum transferowy” – pisali dziennikarze „El Pais”. Laporta przekonuje, że „Barcelonę stać na wielki transfer”, ale co innego może mówić prezes starający się o reelekcję? W kampanii sprzedawanie dymu jest w cenie. Nazwisko Juliana Alvareza budzi emocje, ale 500 milionów euro kwoty odstępnego każe tonować nastroje. Na rynku nie ma napastników gwarantujących gole. Wszystkich w ostatnim oknie zgarnęły topowe kluby z Premier League. A wykładanie nawet 30 milionów na Ettę Eyonga z Levante, rewelację rozgrywek LaLiga, jest obarczone ogromnym ryzykiem. Szczególnie w klubie potrzebującym wyników tu i teraz.
Stąd też przyszłość Lewandowskiego stanowi zagadkę. Robert miał przyjść do Barcelony na chwilę, a stał się szesnastym najlepszym strzelcem w historii klubu. Z widokami na miejsce w czołowej dziesiątce, do której brakuje mu piętnastu trafień. Polak dalej jest gwarantem goli. Poprzedni sezon, który zakończył z 46, był szaleństwem. W tym znów strzela z regularnością szwajcarskiego zegarka. W historii Barcelony lepszą średnią bramek na mecz (0,66) mają tylko absolutne legendy klubu, jak np. Leo Messi (0,86), Ladislao Kubala (0,76) czy Luis Suarez (0,69). Nie ma się co dziwić, że w biurach Camp Nou nikt nie chce brać na siebie odpowiedzialności za pozbycie się takiego snajpera, zostawiając sobie otwarte wszystkie opcje.
Z zewnątrz można odnieść wrażenie, że Barcelona i Lewandowski są na siebie skazani. Klub nie znajdzie innego piłkarza gwarantującego tyle goli. Robertowi trzeba będzie solidnie zapłacić, choć i on zdaje sobie sprawę, że na utrzymanie tak wysokiej pensji nie ma najmniejszych szans. Napastnik w żadnym innym europejskim klubie nie będzie czuć się tak komfortowo. I to nie tylko na boisku. Sam RL9 regularnie podkreśla, jak wiele w jego życiu zmieniła przeprowadzka do Katalonii i jak dobrze żyje się mu na barcelońskich przedmieściach. Kasa, którą oferują arabskie czy amerykańskie kluby, jest na stole od lat, ale nigdy nie zawróciła Lewandowskiemu w głowie na tyle, by realnie rozważał przenosiny na Bliski Wschód czy drugą stronę Atlantyku. I dlaczego teraz miałoby się to zmienić?
Tym bardziej, biorąc pod uwagę w pełni poukładane życie rodzinne 37-latka w polskiej enklawie, jaka zawiązała się w Gavie, Casteldefells i innych katalońskich miasteczkach? – Fizycznie, czuję się świetnie. Mentalnie też. Ale wszystko będzie zależało od tego, co powie mi serce. Na tym etapie kariery nie przygotowuję długofalowych planów – uśmiecha się Lewandowski, który ze spokojem może czekać na letnie negocjacje z Barcą.
Komentując akceptujesz regulamin.