
Nikt nie chce spaść z ligi, więc zespoły z dołu tabeli konsekwentnie punktują. Ważną wygraną odniosła Pogoń. Oto skróty meczów 28. kolejki Ekstraklasy.
Pogoń Szczecin jedyny raz w tym sezonie była w strefie spadkowej po zakończonej kolejce po piątej serii gier. Teraz znów jej to groziło, bo weekendowe wyniki zepchnęły Portowców pod kreskę. Drużyna Thomasa Thomasberga wytrzymała jednak ciśnienie i w Gliwicach wygrała drugi wyjazdowy mecz w tym roku. Wszystko, co najważniejsze, wydarzyło się w pierwszej połowie. Najpierw rzut karny po faulu na Danijelu Loncarze pewnie wykorzystał Fredrik Ulvestad, później natomiast długie podanie Chorwata świetnie wykorzystał Paul Mukairu. Pogoń przeskoczyła Piasta w tabeli, ale wciąż ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą zagrożenia.
Lech Poznań utrzymuje pierwsze miejsce w tabeli, ale jego przewaga nad wiceliderem po tej kolejce się zmniejszyła, bo Zagłębie wygrało z Radomiakiem. Kolejorz i tak może jednak być zadowolony, że nie skończyło się gorzej, bo przy Bułgarskiej GKS Katowice postawił mu bardzo trudne warunki. Lech trzykrotnie musiał odrabiać straty. Zdołał to jednak zrobić i w efekcie uratował punkt. Katowiczanie, którzy w zeszłym tygodniu stracili szansę na awans do europejskich pucharów przez Puchar Polski, wciąż mogą do nich awansować przez ligę. Wiosną są bowiem jedną z najlepszych drużyn w stawce.
Cztery punkty w dwóch pierwszych meczach w roli trenera Arki Gdynia zdobył Dariusz Banasik. W przypadku beniaminka, którego największym problemem jest gra na wyjazdach, szczególnie ważną informacją jest, że także w delegacji drużyna zaprezentowała się dobrze. I to pomimo faktu, że to gospodarze wyszli na prowadzenie. Gdynianie nie tylko szybko odpowiedzieli na trafienie Gabriela Charpentiera, ale strzelili jeszcze kolejnego gola. Pasy też pokazały jednak charakter i wyszarpały ważny remis, który pozwolił im zachować trzypunktowy bufor nad strefą spadkową.
Ligowy klasyk między Legią Warszawa a Górnikiem Zabrze przez większość czasu nie był dobrym widowiskiem, ale wszystko wynagrodziła końcówka. W niej na prowadzenie wyszli gospodarze za sprawą strzału Rafała Augustyniaka z rzutu karnego. Gdy wydawało się, że ekipa Marka Papszuna wywalczy arcyważne zwycięstwo, w ostatniej akcji meczu cios zadał Górnik. Paweł Bochniewicz strzelił gola, który dał zabrzanom remis. To oznacza, że drużyna Michala Gasparika wciąż jest w strefie pucharowej, z ledwie trzema punktami straty do lidera. Legia natomiast wystaje nad strefę spadkową jedynie lepszym bilansem bezpośrednich spotkań.
Kluczowe zwycięstwo w walce o utrzymanie zanotował w sobotę Widzew Łódź. Zawodnicy Aleksandara Vukovicia mierzyli się z ostatnim w tabeli Bruk-Betem. Ewentualna strata punktów mogła ich bardzo poważnie zagrzebać w strefie spadkowej. Wygrana nie przyszła gospodarzom łatwo, bo do siatki udało się im trafić dopiero w samej końcówce za sprawą Sebastiana Bergiera. Zadanie łodzianom mocno ułatwił fakt, że w ostatniej fazie spotkania beniaminek musiał sobie radzić w osłabieniu po czerwonej kartce dla Arkadiusza Kasperkiewicza. Ten wynik oznacza, że dla Bruk-Betu przestały się już tlić jakiekolwiek nadzieje na utrzymanie.
Komentując akceptujesz regulamin.