
Ostatnia seria gier przed przerwą reprezentacyjną przyniosła istotne przetasowania. Oto skróty meczów 26. kolejki Ekstraklasy.
Może i Legia Warszawa nadal ma problem z wygrywaniem, ale przynajmniej trener Marek Papszun oduczył ją przegrywać. Tym razem jego nowa drużyna urwała punkty starej. Raków Częstochowa szybko wyszedł przy Łazienkowskiej na prowadzenie, lecz gospodarze zdołali skutecznie odpowiedzieć. Wobec wcześniejszej porażki Arki Gdynia w Kielcach (0:3) oznaczało to wyściubienie nosa poza strefę spadkową. Remisami trudno będzie się Legii utrzymać, ale w jej obecnej sytuacji trudno pogardzić punktem z grającym o czołowe miejsca rywalem.
Jeszcze kilka tygodni temu, gdy trener Niels Frederiksen wspominał o obronie mistrzostwa, wydawało się to mało realne. Jeszcze w marcu Kolejorz zdołał jednak objąć prowadzenie w lidze, wykorzystując potknięcia Zagłębia Lubin w Lublinie oraz Jagiellonii w rywalizacji z Wisłą Płock. Lech jako jedyny ze ścisłej czołówki zrobił w ten weekend swoje, gładko ogrywając czerwoną latarnię z Niecieczy. Bruk-Bet Termalica, tracący osiem punktów do bezpiecznego miejsca, wydaje się już pogodzony z trzecim spadkiem w historii. Beniaminek wciąż pozostaje jedynym zespołem w lidze, który w tym roku nie wygrał jeszcze meczu.
Nie może wrócić na dobre tory drużyna Jagiellonii Białystok. Wydawało się, że przełamanie w środku tygodnia przeciwko GKS-owi Katowice pozwoli odciąć się od wcześniejszej negatywnej serii. W ten weekend jednak gracze Adriana Siemieńca znów zawiedli. I to pomimo szybkiego objęcia prowadzenia. Beniaminek nie podłamał się jednak i odpowiedział dwoma trafieniami Deniego Juricia, któremu w obu przypadkach dogrywał Dion Gallapeni. Wisła dwoma zwycięstwami z rzędu udowodniła, że jeszcze nie wypisała się z gry o czołowe miejsca i po przerwie na kadrę postara się powalczyć o coś historycznego.
Dziwnie układają się losy Pogoni Szczecin w 2026 roku. Niby do wyników trudno się przyczepić, bo drużyna Thomasa Thomasberga wygrywa całkiem często. Jednocześnie jednak regularnie zdarzają się jej rozczarowujące występy. Taki był sobotni mecz w Gdańsku, gdzie Pogoń nie dała rady Lechii osłabionej brakiem Tomasa Bobcka i Camilo Meny. To było ważne spotkanie w kontekście układu w dolnej części tabeli. Oba zespoły muszą wciąż bowiem oglądać się za siebie. Lechia, dzięki wygranej, przeskoczyła Pogoń w tabeli. A przewaga Portowców nad strefą zagrożenia wynosi tylko cztery punkty.
Niedobrze układa się na razie runda wiosenna dla Radomiaka. Po rozstaniu z trenerem Goncalo Feio za wyniki zespołu miał odpowiadać Kiko Ramirez, ale Hiszpan prawdopodobnie też nie przetrwa długo na stanowisku. Pod jego wodzą bowiem zespół zaprezentował się w Gliwicach fatalnie i zasłużenie przegrał z Piastem, który odkąd prowadzi go Daniel Myśliwiec, wyrósł na jeden z najlepiej punktujących zespołów w lidze. Radomiak, w którym mówiło się nawet o pucharowych ambicjach, ma już tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową.
Komentując akceptujesz regulamin.