
Na boisku główne postacie drużyn. W domu troskliwi ojcowie, partnerzy. Ten kontrast pokazuje serial „Liderzy. W centrum gry”.
Od 24 maja na antenach i w serwisie streamingowym CANAL+ można oglądać serial „Liderzy. W centrum gry”. Autorem jest Maciek Klimek, który wdychał już w poprzednich sezonach atmosferę i klimat piłkarskich i sędziowskich szatni w produkcjach „Sędziowie na podsłuchu 1 i 2”, „Widzew. Razem Tworzymy Siłę”, czy „Piłkarze na podsłuchu”.
Tym razem „Klimas” starał się zmienić proporcje i przestawić zwrotnicę na ludzki wymiar. Bo piłkarz też człowiek. Wraca do domu i tam ma ten drugi, równorzędny świat. I właśnie ten rodzinny charakter serialu o liderach z boiska wciąga najbardziej i mnie zarazem najmocniej urzeka. A najpiękniejsze w nim jest zaufanie i bliskość, jakie udało się wypracować naszej ekipie filmowej w relacjach z bohaterami i ich bliskimi: Jesusem Imazem, Rifetem Kapiciem, Radosławem Murawskim, Juljanem Shehu i Karolem Czubakiem.
Siłą serii jest niewątpliwie znakomity dobór głównych bohaterów. Każdy jest z innej bajki i walczył w minionym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy o inne cele. Jesus Imaz z Jagiellonią Białystok o podium i swój prywatny rekord najskuteczniejszego zagranicznego strzelca w historii naszej najwyższej ligi. Rifet Kapić, jako kapitan Lechii, o utrzymanie. I to w bardzo specyficznych okolicznościach po odjęciu klubowi z Gdańska już na starcie pięciu punktów. Radosław Murawski ambitnie walczył o powrót do zdrowia i formy oraz o drugi z rzędu tytuł mistrzowski dla Lecha.
Juljan Shehu starał się przetrwać z Widzewem na poziomie Ekstraklasy, przy wielkich zmianach właścicielskich i trenerskich w Łodzi. Przy okazji Albańczyk chciał awansować na mundial, ale na drodze do Ameryki Północnej stanęła Polska na Stadionie Narodowym. Wreszcie ten piąty, najlepszy napastnik sezonu 2025/26, choć ostatecznie nie został królem strzelców. Karol Czubak w barwach Motoru Lublin aż 18 razy wpisał się na listę strzelców. Dostał powołanie od Jana Urbana na dwumecz towarzyski z Ukrainą i Nigerią, zaliczył debiut w kadrze. Sezon może więc uznać za wybitny!
To urozmaicenie daje gwarancje wielkiej przyjemności odkrywania liderów Jagi, Biało-Zielonych, Kolejorza, Widzewa i Motoru na nowo. W ferworze zdarzeń, wielkiej niepewności, podczas walki z wyzwaniami. Bo wiemy, jak zakończyły się historie „Murasia”, Jesusa, Juljana i „Czubiego”. Mniejszym lub większym happy endem. Ten pierwszy wrócił na boisko pod koniec rozgrywek i znów został mistrzem Polski. Drugi pobił osiągnięcie Flavio Paixao. Trzeci utrzymał się w lidze, choć ten sukces rodził się w potwornych bólach. A czwarty udowodnił sobie i innym, że poziom Ekstraklasy to żaden sufit jego możliwości. Jest w tej piątce jeden spadkowicz – Rifet – lider, kapitan, serce drużyny, którego los nie oszczędzał od dziecka.
Ten serial to uroczy, wnikliwy i szczery mix boiskowych emocji opartych na sprawdzonych podsłuchach, powrotach do przeszłości, czyli wizytach w rodzinnych stronach piłkarzy i przede wszystkim domowej, rodzinnej codzienności. To zderzenie dwóch światów jest najwyższą wartością poszczególnych odcinków. Widzimy naszych bohaterów w ich naturalnych otoczeniu. Jak zmieniają się pod wpływem emocji, a potem wytracają impet za progiem domu, z dziećmi na kolanach, przytuleni do swoich partnerek. To piękny kontrast pomiędzy byciem liderem w szatni i zmianą roli za progiem domu. Niekoniecznie przemianą w „pantofla”, ale przede wszystkim w partnera, rodzica, tatę. To łapanie równowagi między boiskową rolą lidera, który nie daje za wygraną na żadnym treningu i w żadnej minucie meczu, a włączeniem trybu cierpliwego opiekuna podczas zabaw na dywanie albo w ogrodzie z pociechami. Mamy pełen przekrój charakterów i bohaterów w różnym wieku, na innym etapie piłkarskich karier.
Maciek Klimek i jego ekipa pozwalają nam też znaleźć źródło ich wewnętrznej mocy, która tworzy lidera w centrum gry. Niezwykłe wrażenie zrobiły na mnie wycieczki do Hiszpanii i Bośni z Jesusem i Rifetem. Zbiór kontrastowych wspomnień – od klimatu przez doświadczenia spokojnej Katalonii i powojennej, biednej Bośni. Spotkania z rodzicami, pierwszymi trenerami, przyjaciółmi z dzieciństwa, pozwalają nam odnaleźć dominujące na boisku cechy charakteru liderów i kapitanów Jagiellonii oraz Lechii. Przyjemnie też posłuchać opinii obecnych trenerów, którzy nie mieli żadnych problemów z wytypowaniem naszych bohaterów do roli liderów w swoich drużynach. Ale nie będę spojlerował. Po prostu z czystym sumieniem zapraszam na pięć odcinków, które najlepiej opisuje sam twórca, czyli Maciek Klimek: „To nie jest serial o piłkarzach jako gwiazdach, tylko o ludziach”. Wie, co mówi. Słowo!
Komentując akceptujesz regulamin.