Paryska dynastia. Przepis PSG na sukcesy

Paryska dynastia. Przepis PSG na sukcesy

4 czerwca 2026

PSG na sukcesy musiało długo czekać, ale gdy nauczyło się wygrywać, nie może się zatrzymać. Jaki jest paryski klucz do dobrych wyników?

Katarczycy zainwestowali w PSG w 2011 roku. Na pierwszy finał LM czekali do 2020 (przegrana z Bayernem). Na pierwszą wygraną do 2025. 14 lat. Po drodze popełnili sporo błędów, próbując równocześnie budować markę PSG i wygrywać. Na arenie narodowej to się udawało, w Europie już nie. Wygląda na to, że wreszcie znaleźli receptę.


PSG to dopiero drugi klub w erze Ligi Mistrzów (od sezonu 1992/93), który obronił trofeum. Tym pierwszym był oczywiście Real Madryt, który za kadencji Zinedine’a Zidane’a trzy razy z rzędu w latach 2016 -2018 zdobył najcenniejszy klubowy puchar. Nawet wielka Barcelona Pepa Guardioli nie była w stanie tego zrobić.


Przepis PSG na sukcesy: kompetentny duet


Jaka jest recepta? Po pierwsze: odpowiedni dobór dwóch osób na kluczowych stanowiskach. Luis Campos i Luis Enrique. Ten pierwszy jako doradca do spraw piłki nożnej współpracuje z paryskim klubem od czterech lat. Ma za sobą pracę w Monaco i Lille, gdzie zbudował zespoły, które pozbawiły mistrzostwa PSG (w 2017 roku Monaco i w 2021 w Lille). Powiedzieć, że ma nosa do piłkarzy, to nic nie powiedzieć. Do Monaco ściągał m.in. Bernardo Silvę z rezerw Benfiki czy Fabinho z rezerw Realu Madryt, a do Lille Rafaela Leao ze Sportingu czy też Victora Osimehena z Charleroi.


Campos i Enrique nadają na tych samych falach. Pierwszy szuka piłkarzy pasujących profilem do potrzeb trenera. Drugi potrafi ich wkomponować w zespół i rozwijać. O ile sprowadzenie takich zawodników jak Desire Doue czy Bradley Barcola nie było wielkim odkryciem z punktu widzenia Francji, brylowali już w poprzednich klubach w Ligue 1, o tyle ściągnięcie Nuno Mendesa, Vitinhi, Joao Nevesa czy Williana Pacho już nie było takie oczywiste. I było dość kosztowne. W Paryżu, pod okiem Enrique, ci zawodnicy osiągnęli klasę światową.


Najpierw marka PSG, potem sukcesy


PSG długo marzyło o Lidze Mistrzów, ale chciało też budować markę. Do tego potrzebne były gwiazdy. David Beckham, Zlatan Ibrahimović, Neymar, Kylian Mbappe, Lioneli Messi. Oni mieli to zapewnić, ale budując zespół w taki sposób, a przy okazji nie wykazując wystarczającej cierpliwości wobec trenerów, klub doszedł do ściany. Zabrzmi to banalnie, ale prawdziwie: nikt nie może być większy od klubu, piłka nożna jest grą zespołową, wszyscy atakują i wszyscy bronią. „Będziemy lepsi bez Kyliana Mbappe”. – powiedział Enrique. Dziś już wiemy, że miał rację. Przestali kupować gwiazdy, zaczęli je kreować.


Enrique chce stawiać na młodych, głodnych, chcących się rozwijać piłkarzy. Zawodnicy akademii dostają szanse, od nich zależy, czy ją wykorzystają. W tym sezonie w barwach PSG zagrało w LM czterech wychowanków: Warren Zaire-Emery (20 lat, 16 razy pierwszym składzie), Senny Mayulu (20 lat, 5 razy w pierwszym składzie), Ibrahim Mbaye (18 lat, 1 mecz w pierwszym składzie) i Quentin Ndjantou (18 lat, 1 mecz w wyjściowym składzie). W klubie starają się budować parysko – francuskie DNA. Jak na standardy obowiązujące w dzisiejszym futbolu klubowym, szatnia jest mocno francuska.


Stabilizacja składu


Te wszystkie czynniki pokazują chęć budowania zespołu na lata. Takiej stabilizacji nie było jeszcze w katarskim PSG. 30 maja w budapesztańskim finale zagrali ci sami zawodnicy z pola co rok temu w Monachium z Interem. Zmienił się tylko bramkarz. Co więcej, ten zespół jest wciąż bardzo młody. Średnia wieku zespołu w tym sezonie Ligi Mistrzów wynosiła 24 lata i 237 dni. Wśród triumfatorów tych rozgrywek młodszy był tylko Ajax z sezonu 1994/95 i… PSG z poprzedniego sezonu. Ta drużyna się rozwija i może być jeszcze lepsza.


Te rozgrywki były wyjątkowo skomplikowane. Po poprzednim wyczerpującym sezonie zakończonym w lipcu po Klubowych Mistrzostwach Świata, gracze PSG mieli za krótkie urlopy, by w pełni wypocząć. Nie było również czasu na prawdziwe przygotowania do sezonu, bo tydzień po wznowieniu treningów czekał ich już mecz o Superpuchar Europy. Spodziewano się gradu kontuzji i braku stabilizacji formy. I tak było. Sytuację udało się opanować w marcu, akurat na kluczowe mecze z Chelsea. Mimo to zespół nauczył się czegoś nowego, rozwinął się.

Druga połowa rewanżowego spotkania z Liverpoolem, czy rewanż z Bayernem pokazały inną, nową twarz PSG. Zespół nauczył się cierpieć. Mądrze bronić w niskiej defensywie. W obu spotkaniach z Bayernem i w rewanżu z Liverpoolem miał mniejsze posiadanie piłki od rywali. To nie było przedmeczowe założenie, Paryżanie zostali do tego zmuszeni. Ale byli na to przygotowani. W fazie pucharowej poprzedniego sezonu Gianluigi Donnaruma wielokrotnie ratował PSG, w tym sezonie Matwiej Safonow tego nie robił, bo nie musiał. Zespół lepiej bronił.


Plany na wzmocnienia


Ogromną siłą tego zespołu jest wymienność funkcji i nieprzewidywalność. Doskonale obrazują to dwa cytaty Enriquego: „Chciałbym mieć 20 piłkarzy mogących zagrać na każdej pozycji” i „Mamy być przewidywalni dla siebie i nieprzewidywalni dla przeciwnika”. Można śmiało zakładać, że w tych kierunkach dalej będzie chciał rozwiać tę drużynę. Enrique potrafi rozwijać zespół i piłkarzy. Potrafi też znajdować im nowe pozycje na boisku. Środkowy obrońca Lucas Beraldo w tym sezonie coraz częściej zaczął się pojawiać na pozycji „6”. Również tam zagrał w dogrywce w Budapeszcie i dał bardzo dobrą zmianę.


Mimo że drugi sezon z rzędu udało się wygrać finał LM, grając tymi samymi zawodnikami z pola, klub zamierza być aktywny na rynku transferowym. Cele transferowe? Prawonożny środkowy obrońca mogący również zagrać na prawej obronie, młody lewy obrońca, prawoskrzydłowy (być może Maghnes Akliouche z Monaco) i napastnik. Gdyby nie udało się przedłużyć umowy z Barcolą, rozważany jest 19-letni Yan Diomande z RB Lipsk.


El Dorado trwa


Sytuacje finansowa klubu nigdy nie była tak dobra. Na tegorocznej wygranej klub zarobił około 150 mln euro, podobnie jak rok temu. Klubowe MŚ przyniosły około 90 mln. Sprzedaż gadżetów klubu w internecie podwoiła się przez ostatni rok. Sprzedaż koszulek wzrosła o 65%, a po wygranym finale w Budapeszcie kibiców opanowało szaleństwo. Byli gotowi spędzić noc pod klubowym sklepem, by nabyć koszulkę z dwiema gwiazdkami. Po wyborze nowego mera Paryża PSG ma wreszcie szansę dopiąć swego, czyli wykupić stadion Parc des Princes i powiększyć go o kilkanaście tysięcy, by jeszcze zwiększyć już wysokie przychody z dnia meczowego. Reasumując, trudno sobie wyobrazić by klub miał w najbliższym czasie kłopoty z przestrzeganiem zasad finansowego fair-play. A przecież jeszcze kilka lat temu PSG miało z tym problemy i musiało płacić kary.


Był taki czas, kiedy wielu topowych zawodników nie chciało przychodzić do Paryża. Nie wierzyło w ten „projekt”. Teraz już na pewno uwierzyli. Trudno też sobie wyobrazić, by któryś z kluczowych piłkarzy dał się skusić na ofertę z innego czołowego europejskiego klubu i w ten sposób osłabił zespół.


Czy PSG czekają dalsze sukcesy?


Czy PSG może faktycznie zdominować europejską piłkę na lata? Może, ale nie musi. To, że będzie regularnie grać w półfinałach LM, jest do przewidzenia, ale regularne wygrywanie byłoby niebywałym osiągnięciem. Konkurencja nie śpi. Ten sezon pokazał, jak blisko były Arsenal i przede wszystkim Bayern, który, podobnie jak PSG, łączy wynik z widowiskiem. Real, Barca, czy inne kluby angielskie będą zapewne bardzo konkurencyjne. Natomiast PSG dalej będzie chciało się rozwijać, a fundamenty ma już bardzo solidne. W przyszłym sezonie może być jeszcze mocniejsze.

Udostępnij

Już przeczytane? Daj znać co myślisz o tym artykule!

Komentując akceptujesz regulamin.

GośćZmień
0/500