Zatrzymać windę. Co wniosą beniaminkowie do Premier League?

Zatrzymać windę. Co wniosą beniaminkowie do Premier League?

10 czerwca 2026

Beniaminkowie Premier League zwykle są głównymi kandydatami do spadku. Coventry, Ipswich i Hull spróbują uniknąć losu wielu poprzedników.

W latach 2023-2025 z Premier League spadli wszyscy beniaminkowie, czyli cała szóstka. W zakończonym w maju sezonie pożegnał się z nią już tylko jeden. Mało tego, najlepszy z nich, Sunderland, zakwalifikował się nawet do europejskich pucharów.

A jak poradzą sobie w rozpoczynającym się w sierpniu nowym sezonie zespoły, które właśnie awansowały do najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii? Czy zmagania w najbogatszej futbolowej lidze na świecie nie przekraczają finansowych i sportowych możliwości Coventry City, Ipswich Town i Hull City? Czy progi Premier League nie okażą się dla nich zbyt wysokie?

Beniaminkowie Premier League: powrót po ćwierć wieku

Ćwierć wieku czekali „The Sky Blues” na powrót do angielskiej elity. Błąkali się w tym czasie nie tylko na jej bezpośrednim zapleczu, ale także w League One, a nawet – w sezonie 2017/18 – w League Two. Ale trzy i pół roku temu stery w Coventry City przejął Doug King. Brytyjski biznesmen najpierw – za 50 mln funtów — kupił stadion, znany dziś jako Coventry Building Society Arena, w listopadzie 2024 roku zatrudnił zaś Franka Lamparda w roli menedżera. Zespół znajdował się wtedy w tabeli Championship na 17. Miejscu. Pod wodzą wybitnego w przeszłości piłkarza błyskawicznie wspięli się na miejsce barażowe. Ostatecznie do Premier League awansować się wtedy nie udało.

Awans „Super Franka”

Rok później „Super Frank” i jego piłkarze żadnych złudzeń już rywalom nie pozostawili. Cel osiągnęli trzy kolejki przed końcem rozgrywek. Triumfowali, zdobywając 11 punktów więcej niż wicemistrzowie, strzelając najwięcej goli i tracąc najmniej bramek. Liderowali w tabeli Championship od początku października (przodownictwo oddali tylko w lutym, ale zaledwie na kilka dni) do końca sezonu. Wielka feta w odkrytym autobusie z udziałem około 50 tysięcy kibiców odbyła się w War Memorial Park.

Gwiazdy na mundialu

Czy w składzie, który skutecznie szturmował Premier League, piłkarze Coventry City mogą przetrwać w elicie więcej niż sezon? Nazwiska czołowych zawodników „The Sky Blues” nie powalają na kolana, choć ich dwaj najlepsi strzelcy zagrają na mundialu.

Haji Wright, amerykański napastnik, który ma 193 cm wzrostu, jest najdroższym graczem w historii klubu (przyszedł w 2023 r. z Antalyasporu za 7,7 mln funtów, a transfer sfinansowano z pieniędzy ze sprzedaży Victora Gyokeresa do Sportingu), strzelił w ubiegłym sezonie 17 goli. Brandon Thomas-Asante, 27-letni reprezentant Ghany, który pół dorosłego życia grał zaledwie na czwartym i piątym poziomie rozgrywkowym w Anglii, zdobył natomiast 13 bramek (na MŚ z Coventry pojedzie także Yang Min-hyeok, koreański pomocnik).

Najlepszym zawodnikiem beniaminka Premier League w ubiegłym sezonie uznano Carla Rushwortha. Wypożyczony z Brighton bramkarz — obok Wrighta, Milana van Ewijka, holenderskiego prawego obrońcy oraz Matta Grimesa, kapitana i pomocnika — został wybrany do „Team of The Year” w Championship.

Bez wzmocnień ani rusz

Wypożyczonych piłkarzy w zespole Lamparda jest zresztą więcej. Udział w awansie do Premier League mieli także Frank Onyeka, nigeryjski pomocnik z Brentfordu i Romain Esse, skrzydłowy z Crystal Palace. Bez względu na to, czy wypożyczeni zostaną w klubie, czy wrócą, skąd przyszli, „The Sky Blues” potrzebują wzmocnień. Bo mam wrażenie, że w Coventry City w sezonie 2000/01 grali lepsi niż dziś piłkarze. Choćby bramkarz Chris Kirkland, Mustapha Hadji, marokański skrzydłowy, czy Craig Bellamy i John Hartson, walijscy napastnicy. Mimo to nie udało się wówczas utrzymać w Premier League.

Powrót po roku

Drugi z beniaminków, Ipswich Town, to inny przypadek. „The Tractor Boys” wracają do najwyższej klasy rozgrywkowej po zaledwie roku. W nadchodzącym sezonie spróbują powalczyć z łatką zespołu za mocnego na Championship, a za słabego na Premier League. Gdy grali w elicie po raz ostatni, kiedy zepchnięto ich do strefy spadkowej w listopadzie, ugrzęźli w niej do samego końca, zmieniając tylko pozycje – 18. na 19. albo odwrotnie. Na mecie do bezpiecznego miejsca w mieli aż 16 punktów straty…

Spec od awansów

„Traktorzyści” od pięciu sezonów zmieniają „miejsce pracy”. League One, Championship, Premier League, Championship i teraz znowu Premier League. Na szlaku bojowym od grudnia 2021 r. niezmiennie towarzyszy im Kieran McKenna, który menedżerskie szlify zdobywał w Manchesterze United, najpierw jako asystent Jose Mourinho, potem Ole Gunnara Solskjaera, wreszcie Ralfa Rangnicka. Wprawdzie daleko mu do najlepszych w historii klubu menedżerów – sir Alfa Ramseya i sir Bobby’ego Robsona, którzy – także za sukcesy z Ipswich – dochrapali się tytułów szlacheckich (Ramsey wywalczył mistrzostwo Anglii, a Robson zdobył Puchar Anglii i Puchar UEFA). Ale 40-letni szkoleniowiec, na razie tylko jako spec od awansów, dobrze rokuje…

Holenderska gwiazda

Po spadku z Premier League klub sprzedał czołowych zawodników – Liama Delapa do Chelsea i Omariego Hutchinsona do Nottingham Forest. Za zarobione w ten sposób ponad 70 milionów funtów kupił kilku mniej znanych piłkarzy. Spośród tych nabytków największy udział w błyskawicznym powrocie do elity miał Azor Matusiwa. Holenderski defensywny pomocnik ściągnięty z Rennes za 5,5 miliona funtów od razu został wybrany najlepszym piłkarzem klubu. Ale już w „Championship Team of The season” nie znalazł się nikt z Ipswich…

Beniaminkowie Premier League: szampan z Sheeranem

Na miejscach barażowych umościli się „The Tractor Boys” już w grudniu. Po 41. kolejce, na początku kwietnia, wskoczyli na gwarantujący bezpośredni awans do Premier League, drugi stopień podium, którego pilnowali do samego końca. W ostatniej kolejce wygrali z Queens Park Rangers 3:0 i wraz z Edem Sheeranem, światowej sławy brytyjskim piosenkarzem, mniejszościowym właścicielem klubu, przy lampce szampana – najpierw na murawie, a potem w szatni — mogli się cieszyć z powrotu do Premier League.

Dżoker i weteran

Kto, oprócz Matusiwy, położył największe zasługi w tym awansie? Na pewno bramkarz Christian Walton i kapitanujący zespołowi Dara O’Shea, irlandzki środkowy obrońca. Z przodu drużyna mogła liczyć na Jacka Clarke’a, najskuteczniejszego wśród „Traktorzystów” napastnika. Mimo że w co drugim meczu wchodził na boisko z ławki rezerwowych, zdążył strzelić aż 16 goli.

Superrezerwowego (strzelił pięć goli po wejściu z ławki) wspierał ze skrzydła Jaden Philogene, najdroższy zawodnik w historii klubu (półtora roku temu kupiono go z Aston Villi za 20 mln funtów), który zdobył 12 bramek. Szkot George Hirst, trzeci snajper z dwucyfrówką (11 goli) – tak samo, jak Ali Al-Hamadi, iracki napastnik — w nagrodę wyjechał z reprezentacją na mundial (choć ojciec, David, grał w reprezentacji Anglii). Wypada też wspomnieć o 40-letnim Ashleyu Youngu, kończącym właśnie karierę, który także dołożył cegiełkę do awansu.

Beniaminkowie Premier League: Tygrysy zamiast Wilków

— Przed sezonem dostałem jedno zadanie do wykonania. Utrzymać zespół w Championship. Nie udało się. Awansowaliśmy do Premier League – żartował Sergej Jakirović, bośniacki menedżer Hull City, zaraz po sensacyjnym awansie. W ten sposób liczba drapieżników w Premier League pozostała bez zmian. Spadły „Wilki” z Wolverhampton, a zastąpiły je „Tygrysy” z Hull City. – W nagrodę piłkarze na koszt właściciela klubu polecą do Las Vegas. To nie dla mnie. Bo to, co w Vegas, zostaje w Vegas. Ja wolę spędzić wolny czas z rodziną w Chorwacji – tłumaczył Jakirović swoją nieobecność podczas eskapady do USA.

Wprawdzie w fazie zasadniczej Hull City zajęło dopiero 6. miejsce, ale w półfinałowych barażach „Tygrysy” odprawiły z kwitkiem Millwall, a w finale pokonały — po golu w piątej doliczonej minucie — Middlesbrough. – Kiedy Oli McBurnie strzelił zwycięskiego gola, myślałem, że śnię, że oglądam jakiś film w kinie – opowiadał Jakirović.

Awans, mimo zakazu

Zaledwie rok temu Hull City obroniło się przed spadkiem do League One tylko lepszą różnicą bramek od Luton Town. Ale ze względu na prowadzoną niezgodnie z prawem politykę finansową, klub został ukarany zakazem dokonywania transferów w dwóch kolejnych okienkach. Acun Ilicali, turecki magnat medialny, właściciel klubu z MKM Stadium, nie załamywał jednak rąk. Wypożyczać piłkarzy i ściągać ich za darmo nikt mu bowiem nie zabronił. W takich okolicznościach trafił z Las Palmas do Hull McBurnie, szkocki snajper, który strzelił dla „Tygrysów” aż 19 goli.

Dlaczego napastnik, nazwany przez Ilicaliego „darem od Boga”, nie znalazł się w kadrze Szkocji na finały MŚ? Tego w East Riding of Yorkshire, hrabstwie ceremonialnym w północno-wschodniej Anglii, nikt nie rozumie. Na Mundial z Hull City wybierają się za to Ivor Pandur, chorwacki bramkarz, Liam Millar, kanadyjski napastnik, oraz Amir Hadziahmetović, bośniacki pomocnik, który obok McBurniego, a także Joe Gelhardta wypożyczonego z Leeds oraz Regana Slatera, pomocnika wybranego przez kibiców najlepszym piłkarzem „Tygrysów”, miał największy udział w awansie.

Dziurawa obrona beniaminka

Nieprzypadkowo nie ma w tym gronie żadnego z obrońców. 66 bramek straconych przez Hull w ubiegłym sezonie to dopiero 20. wynik w Championship. Aż się nie chce wierzyć, że z tak dziurawą obroną udało się awansować. A przecież, gdy po raz ostatni – dziewięć lat temu – Hull występowało w Premier League, najlepszymi w zespole byli obrońcy – Harry Maguire (dziś w Manchesterze United) i Andy Robertson (właśnie przeprowadził się z Liverpoolu do Tottenhamu).

Łatwo zgadnąć, że w przedsezonowych prognozach ekspertów Coventry, Ipswich i Hull City są typowane wśród zespołów najbardziej zagrożonych spadkiem. Czy któremuś z beniaminków uda się zatem utrzymać w Premier League? A może, jak Fulham, Bournemouth i Nottingham w sezonie 2022/23, uratują się wszyscy trzej?

Udostępnij

Już przeczytane? Daj znać co myślisz o tym artykule!

Komentując akceptujesz regulamin.

GośćZmień
0/500