Już przeczytane? Pora na film!
Oglądasz polskich artystów czy zagraniczne gwiazdy? A może wolisz kino spoza głównego nurtu, festiwalowe odkrycia lub inne produkcje na konkretny temat? Mamy to wszystko w ofercie CANAL+!

„Narracja jest staromodna”, mówi Nicolas Winding Refn w wywiadzie dla serwisu The Playlist. Duńczyk lubi takie mocne, clickbaitowe hasła. Lubi też mitologizować swoją karierę. W rzeczonej rozmowie opowiada o tym, jak w wyniku problemów z sercem umarł na blisko pół godziny, a potem zmartwychwstał. Potraktował to jako okazję do nowego początku, wejścia w „drugą fazę”. W tejże fazie zamierza kręcić filmy z arogancją debiutanta. Kierując się nie klasycznymi zasadami snucia opowieści, lecz dopaminową logiką social mediów, serwujących po prostu jeden mocny obraz za drugim.
„Jej piekło”, pierwszy film Refna po egzystencjalno-artystycznym przełomie, wygląda, owszem, jak powoli scrollowany TikTok amatora glamouru i gore, ale nie różni się za bardzo od poprzednich propozycji reżysera, „Neon Demon” czy „Tylko Bóg wybacza”. Jeśli stanowi krok na drodze zrywania z narracją, to niezbyt zamaszysty, wynikający raczej z naturalnego progresu. Paradoksalnie Refn udowadnia tutaj, że wbrew radykalnym zamiarom – a także wbrew temu, co sądzi o nim większość widzów – jest całkiem niezły w wymyślaniu fabuł. Choć kieruje się przy tym zupełnie innymi zasadami niż hollywoodzcy storytellerzy.
W „Jej piekle” dostajemy nie jedną, lecz dwie historie. Pierwsza: Elle (w tej roli Sophie Thatcher), aktorka, przybywa do futurystycznego azjatyckiego miasta, aby zagrać w powstającym tam filmie sci-fi, finansowanym przez jej ojca, który jest w związku z inną członkinią obsady. Podczas gdy większość wątku numer jeden toczy się w apartamentach naszczycie drapacza chmur, u jego podnóża rozgrywa się drugi wątek. Oto szeregowiec K (Charles Melton) pośród spowitych mgłą uliczek wdaje się w mordobicia z przedstawicielami lokalnego półświatka, poszukując mitycznego Leathermana, porywacza swojej córki. Ów Leatherman, zgodnie z przydomkiem wyglądający jak rezydent klubu BDSM, pojawia się również w wątku Elle, ale trzeba wielu kwadransów, by obie linie narracyjne – ta melodramatyczna i ta sensacyjna – wreszcie się spotkały. Brzmi to dość skomplikowanie jak na film bez fabuły, prawda?
Jest to oczywiście film Refna, więc forma wysuwa się w nim przed treść. Nie ma w „Jej piekle” ujęć, które miałyby czysto informacyjną funkcję; każde z nich staje się nośnikiem firmowej estetyki reżysera, zawieszonej pomiędzy krzykliwą ekspresyjnością Dario Argento a chłodną pedanterią Stanleya Kubricka. Estetyki, która mogła już wielu widzom spowszednieć, ale którą reżyser stara się wzbogacać o nowe elementy. Głównym novum jest tym razem zatrudnienie w roli kompozytora legendarnego Pino Donaggio, współpracownika Briana De Palmy, innego z duchowych ojców Refna. Zamiast transowej elektroniki Cliffa Martineza dostajemy omdlewającą z egzaltacji klasyczną orkiestrę.

Oglądasz polskich artystów czy zagraniczne gwiazdy? A może wolisz kino spoza głównego nurtu, festiwalowe odkrycia lub inne produkcje na konkretny temat? Mamy to wszystko w ofercie CANAL+!
Surrealistyczna w swoim rozbuchaniu forma współgra przy tym z ekranową opowieścią, być może nawet najlepiej w całej dotychczasowej karierze Refna. Już wcześniej sięgał on po konwencję oniryzmu, ale nigdy na taką skalę i z takim powodzeniem; psychoanalityczna metaforyka w „Tylko Bóg wybacza” była wręcz żenująco dosadna. „Jej piekło”, balansujące na granicy niekoherencji, zyskuje idealny sens jako sen lolitki z „daddy issues” – idealny, bo niejasny, a mimo to podskórnie wyczuwalny. Obolała relacja z prawdziwym ojcem i tęsknota za jego zmyśloną, heroiczną wersją. Wojownicza wyniosłość, u podstaw której czai się wewnętrzna pustka. Lęk przed tym, że druga osoba nie widzi w nas tego, co my w niej. To wszystko zostaje przez Refna bardzo sugestywnie opowiedziane.
Jesteś fanem Sophie Thatcher? Sprawdź produkcje z jej udziałem:
Przeczytaj o najlepszych filmach psychologicznych.
Niniejszy artykuł może zawierać informacje handlowe lub zaproszenie do skorzystania z oferty Usługodawcy lub podmiotów współpracujących. Informacje są aktualne na dzień publikacji, chyba że z treści artykułu wynika inaczej.
Komentując akceptujesz regulamin.