
Ostatni dzień sezonu przyniósł mnóstwo emocji na górze i dole tabeli. Oto skróty meczów 34. kolejki Ekstraklasy.
Pięć porażek z rzędu i jeden punkt w siedmiu ostatnich meczach to dorobek Lechii Gdańsk na finiszu sezonu. To zdecydowało, że drużyna Johna Carvera okazała się w sobotę trzecim spadkowiczem. Zespół z Pomorza miał wszystko w swoich rękach. Wystarczyło mu wygrać w Niecieczy ze zdegradowanym Bruk-Betem Termalicą, by przedłużyć pobyt w lidze na kolejny sezon. Beniaminek okazał się jednak bezlitosny. W ciągu jednego tygodnia wyrzucił z Ekstraklasy dwa kluby z Trójmiasta, z którymi w przyszłym sezonie spotka się w I lidze. Na otarcie łez Gdańszczanom został tytuł króla strzelców Tomasa Bobcka, który w ostatnim meczu strzelił dwa gole, ale też zmarnował rzut karny.
GKS Katowice przystępował do rundy wiosennej ze strefy spadkowej. Tymczasem w ostatnich sekundach sezonu przypieczętował powrót do europejskich pucharów po przeszło dwóch dekadach przerwy. Zawodnicy Rafała Góraka potrzebowali przynajmniej punktu z wyjazdowej rywalizacji z Pogonią. Długo jednak wydarzenia w Szczecinie nie układały się po ich myśli. Dopiero czerwona kartka dla Krzysztofa Kamińskiego, bramkarza Pogoni, pozwoliła gościom doprowadzić do wyrównania, bo między słupki wszedł Filip Cuić, napastnik Portowców. Gola na wagę zwycięskiego remisu strzelił Marcel Wędrychowski, wychowanek Pogoni. Ten gol w ostatniej chwili wypchnął z europejskich pucharów Legię Warszawa.
Maj okazał się jednym z najlepszych miesięcy Górnika Zabrze w ostatnich dekadach. Na jego początku śląski klub sięgnął po Puchar Polski. Zwieńczył go natomiast rozbiciem Radomiaka, co przypieczętowało wicemistrzostwo Polski, czyli udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. W międzyczasie jeszcze udało się sfinalizować żmudny proces prywatyzacji klubu, którego nowym właścicielem został Lukas Podolski. Jego ostatni mecz w piłkarskiej karierze wypadł bardzo okazale, a Radomiak był dla Górnika tylko tłem. Zabrzanie po raz pierwszy od 32 lat finiszowali na ligowym podium, a do najważniejszych europejskich rozgrywek przystąpią po aż 38 latach przerwy.
Wielka dramaturgia miała towarzyszyć spotkaniu Widzewa Łódź z Piastem Gliwice. Gdyby Lechia Gdańsk wygrała w Niecieczy, któryś z tych zespołów spadłby z ligi. Wygrana Bruk-Betu pozwoliła jednak jednym i drugim ocalić byt w lidze. Zwycięstwo przypadło w udziale gospodarzom, którzy po raz kolejny pod wodzą Aleksandara Vukovicia udowodnili, że na własnym stadionie są bardzo trudni do ogrania. Daniel Myśliwiec, trener Piasta Gliwice, też zrealizował trudną misję, jaką było obronienie zespołu przed spadkiem. A przecież w pierwszej części sezonu zespół z ulicy Okrzei wydawał się głównym kandydatem do opuszczenia elity.
Trzeci pełny sezon Adriana Siemieńca w roli trenera Jagiellonii Białystok zakończył się trzecim finiszem na podium. Po mistrzostwie Polski z 2024 roku zespół z Podlasia dwa razy z rzędu zakończył ligę na trzecim miejscu. Atak Rakowa Częstochowa udało się odeprzeć dzięki pożegnalnemu trafieniu Afimico Pululu. Zagłębie miało jeszcze szansę powalczyć o europejskie puchary, ale szansę doprowadzenia do wyrównania zmarnował Marcel Reguła, który nie wykorzystał rzutu karnego. W związku z zajęciem przez Górnik drugiego miejsca oraz zdobyciem Pucharu Polski, Jagiellonii przypadnie w udziale start w eliminacjach Ligi Europy. Rakowowi Częstochowa pozostał tylko występ w Lidze Konferencji.
Komentując akceptujesz regulamin.